Archiwa miesięczne: Listopad 2014

Monarchia wiecowa – Najlepsza forma demokracji bo Polska!

Postanowiłem zmienić tytuł artykułu na MONARCHIĘ WIECOWĄ, a dlaczego? Ponieważ ta forma jest równoznaczna z demokracją wiecową w końcowym rezultacie. Lud przez całą drogę wyboru władzy, wybiera swojego ostatecznego lidera który ma się nimi opiekować, a w momencie zdrady, to lud może szybko zareagować zmieniając kolejnych swoich przywódców, w sposób demokratyczny.  Tak, wiem demokracja jest zła, a system w dzisiejszych czasach może okazać się gorszy niż obecnie, ale jeżeli nasi wybrańcy narodu, w wyborach niejawnych robią takie rzeczy które my się nie zgadzamy, jeżeli aby zostać wybranym należy wcześniej wydać tysiące złotych na kampanię wyborczą, także na kupowanie głosów, a potem oni podwyższają sobie pensje poselskie, prezydenckie czy radnych, to wiem że trzeba coś zrobić aby ten ustrój zmienić. Zmianą będzie połączenie monarchii i demokracji. 

Ostatnie wybory to kompromitacja PKW i demokracji jaką mamy w Polsce, jest niesprawiedliwa, podatna na fałszerstwa i manipulacji medialnej. To nie ludzie wybierają swoich przedstawicieli, tylko pieniądze tych co już rządzą.

Ten kto myśli że naród Polski jest krajem gdzie demokracja jest ustrojem bardzo młodym i jeszcze nie dojrzeliśmy do tego aby wybierać swoich przedstawicieli mało wie o swojej historii, lub historii naszego kraju. To właśnie tradycje demokratyczne wyszły z naszego kraju, a nie z Grecji czy potem przyszły z Zachodu. Każda forma władzy ma swoje wady i zalety. Nawet demokracja wiecowa była zła, ale do momentu gdy prawa wyboru na wiecach były ograniczane do kolejnych osób. A czym mniej osób ma prawo wyboru, to tym łatwiejsza jest korupcja lub manipulacja ludźmi.

Jednakże wybór władzy w Polsce poprzez wiece XXI wieku były najlepszą  formą wyboru i włodarzy miast, gmin, jak i wyboru rządu czy prezydenta. Dlaczego? Dlatego że wybór odpowiedniego kandydata byłby rozpoczęty od najniższej komórki społecznej czyli obywatela, a  jawność gwarantowałaby że mandat odpowiedzialności za grupę będzie posiadała osoba której ludzie znają i mieszka razem z nimi, a nie jak teraz, że kandyduje z innego miejsca niż faktycznie mieszka.

Jakby wyglądał wybór, grupa ludzi mających prawo do głosowania (np. mieszkający w danym miejscu od 365 dni + mający obywatelstwo Polski i ukończone 18 lat) zbiera się w sali w wyznaczonym terminie na wiec, na którym dyskutują i decydują kto otrzymuje mandat od ich grupy. Mandat traci tylko wtedy gdy ten sam wiec mu go zabierze, dając innej osobie, ale nie wcześniej niż 365 dni. Także traci w przypadku śmierci lub konfliktu z prawem. Osoba która mandat zdobyła, wybiera swojego przedstawiciela, dając mandat dla wyższej instancji.

Wybory nie będą poprzedzać żadna kampanii wyborcza, bo najlepsza kampania wyborcza to żyć w zgodzie z sąsiadami i mieć z nimi kontakt.

Najlepiej się tłumaczy na przykładzie, więc weźmy przykład np. mojego miasta.
Miasto ma 10 Dzielnic i liczy 50k+ mieszkańców czyli ok 5k osób na dzielnicę.

Cel to wybranie 10 ludzi którzy będą radnymi:

  • Początek wyborów to wybór osoby która będzie reprezentować RODZINĘ, DOM, BLOK, WIEŻOWIEC. W danej rodzinie, mężczyzna lub kobieta decydują kto z nich będzie miał głos przy wyborze przedstawiciela domu-bloku. Po wybraniu reprezentanta domu, otrzymuje zaświadczenie że został wybrany.
  • Kolejny wiec reprezentantów tych domów przy wyborze osoby odpowiedzialnej za społeczność z danej ULICY lub ZESPOŁU ULIC.
  • Każda dzielnica składa się z pewnego zespołu ulic i wybiera swojego DZIELNICOWEGO lub jak to woli Radnego Miejskiego.
  • Radni wybierają potem wśród siebie swojego przedstawiciela BURMISTRZA, WÓJTA, PREZYDENTA.

Co dalej? Prezydenci i Wójtowie, wybierają Wojewodę.A Ci Premiera/Prezydenta.

Gdzie Sejm? Wg mnie grupa złożona z kilkunastu osób będzie lepiej reprezentować kraj i budować jego dobro niż stado baranów który każdy beczy po swojemu, zapominając że zostali wybrani przez przez tych ludzi. A gdzie ministrowie? Wybierając z wybrańców narodu czyli Wojewodów kogoś na głowę Państwa to ci ludzie też muszą wybrać takiego kto ma dobrych doradców, którzy otrzymają teki ministerialne.

Jeszcze wątek związany z korupcją. Ona była zawsze i wszędzie, w historii świata zawsze słychać o korupcji, więc zawsze jest to czynnik ludzki. Zawsze jest to czynnik ludzki. Zadanie ludzi to wybrać ludzi którzy są gospodarni, mądrzy oraz mają silny kręgosłup moralny, którzy nawet oprą się próbie wymuszenia jakiś praw od nich.

Wielu słowo WIEC jednak kojarzy się ze średniowieczem, ale przecież to słowo stosowane jest do dzisiaj, tylko że zwykle na wiecu przemawia kilka osób i nie jest formą na którą są podejmowane decyzje dla swojego rodu i narodu. A przecież taka forma wyboru władzy jest najlepsza, bo nie jest oparta o medialną manipulację ludźmi, tylko faktycznym ich oddolnym niezadowoleniem. Takie wybory w różnych częściach kraju byłby codziennie. Względem potrzeb. Byłyby odporne na oszustwa, jawne. Byłyby ewenementem na skalę światową że w dużym kraju coś takiego powstało, tak jak z Konstytucją bylibyśmy prekursorem takich wyborów w Polsce,a Polacy pokazali swoją odwieczną dojrzałość demokratyczną. Co z monarchistami? Nie powinni narzekać, Wybór jest od samego dołu, wybierana jest zawsze osoba najmądrzejsza i najbardziej gospodarna, osoba która jest najbardziej godna stanowiska coraz wyższego. Spokojnie wojewodowie mogliby wybierać w ten sposób króla, kniazia, jarla czy cesarza czy cara. Tylko najwyższa władza nie mogłaby zmienić tylko jednego prawa… prawa wyboru wiecowego swoich przedstawicieli, a zarazem i króla.

Jak macie jakieś uwagi, piszcie! Może warto stworzyć petycję aby wprowadzić demokrację wiecową w Polsce?

Unia Europejska zakazała ziołolecznictwa

Od tego weekendu w państwach należących do Unii Europejskiej wprowadzono restrykcyjne prawo delegalizujące setki naturalnych ziół leczniczych używanych na naszym kontynencie od pokoleń. Według brukselskiego reżimu celem jest ochrona konsumentów przed potencjalnie niebezpiecznymi dla zdrowia „tradycyjnymi” medykamentami.

Według nowej dyrektywy UE, lekarstwa pochodzenia ziołowego będą musiały być rejestrowane. Produkty będą musiały spełniać kryteria bezpieczeństwa, jakości i standardów produkcji. Dodatkowo wymogiem jest dołączanie do produktów informacji o możliwych skutkach ubocznych. Producenci preparatów ziołowych twierdzą, że nowe regulacje wypchną ich z rynku i zmuszą do zamknięcia firm.

Naukowcy, prowadzący w 2009 roku badanie dla brytyjskiej agencji farmaceutycznej MHRA (Medicines and Healthcare Products Regulatory Agency) poinformowali, że 26% dorosłych w Wielkiej Brytanii przynajmniej raz w ciągu ostatnich dwóch lat używało preparatu ziołowego. Przeważnie produkty te są kupowane w sklepach ze zdrową żywnością i w aptekach. Powszechnie stosuje się zioła takie jak echinacea (na przeziębienia), dziurawiec ( depresja, niepokój) i waleriany stosowane przy bezsenności.

Brytyjska agencja twierdzi, że dzięki regulacji unijnej może się udać wpoić obywatelom bardziej uważne stosowanie lekarstw pochodzenia ziołowego. Po wspomnianych badaniach stwierdzono, że 58% respondentów uważa te produkty za bezpieczne, dlatego, że są pochodzenia naturalnego. Według oponentów ziołowe leki mogą powodować szkodliwe efekty uboczne.

Według naukowców dziurawiec może zaburzać działanie pigułek antykoncepcyjnych, podczas gdy miłorząb I żeńszeń rzekomo znane są z tego, że reagują ze specyfikiem rozrzedzającym krew o nazwie Warfarin. W lutym tego roku wspomniana agencja MHRA zdelegalizowała odchudzającą herbatkę z wiciokrzewu japońskiego twierdząc, że zawiera dwa razy więcej ziołowego xenicolu niż jest to dozwolone.

Od tej pory producenci preparatów ziołowych będą musieli udowodnić, że ich produkty są zrobione zgodnie ze standardami i zawierają stałą i jasno oznaczoną dawkę. Produkty znajdujące się w sprzedaży będą mogły być w obiegu do czasu przekroczenia dat ich przydatności. Dla nowych specyfików konieczne będzie przejście skomplikowanej procedury akceptacyjnej. Dopuszczone preparaty ziołowe będą odpowiednio oznakowane a pozostałe staną się nielegalne.

Komentarz: Już od dłuższego czasu do niektórych mieszkańców Europy zaczyna docierać, że żyjemy w ustroju podobnym do tego z lat trzydziestych w Niemczech i de facto Unia Europejska zaczyna być sukcesorem projektu zjednoczeniowego podjętego w latach czterdziestych. Do tłumaczenia swoich posunięć stosowana jest zmasowana propaganda udoskonalona przez lata wersja propagandy pewnego niemieckiego doktora Josefa. Różnica polega tylko na tym, że podboje militarne zastąpiono podbojami gospodarczymi.

Poziom zamordyzmu jednak ciągle wzrasta i oczywiście każde kolejne spętanie obywateli uzasadniane jest ich dobrem.

Zastanówmy się, jakie będą konsekwencje regulacji delegalizujących ziołolecznictwo. Po pierwsze beneficjentem będą koncerny farmaceutyczne, które zapewne mają spory udział w lobbowaniu tej szkodliwej regulacji. Prawdopodobnie wiele specyfików będzie celowo usuwanych z rynku lub nań niedopuszczanych a głównie te posiadające chemiczne odpowiedniki.

Druga płaszczyzna to zdrowie obywateli, oczywiście zakazywanie stosowania wiedzy znanej od pokoleń nie ma na celu poprawy a pogorszenie stanu zdrowia całej populacji. Jak poradzi sobie z tym rynek preparatów ziołowych? Prawdopodobnie tak jak w przypadku każdej prohibicji, dojdzie do rozkwitu czarnego rynku, który będzie „bohatersko” zwalczany za pomocą wszystkich dostępnych środków nacisku.

Niestety wygląda na to, że żyjemy w europejskiej wersji faszyzmu, którą od faszyzmu znanego z definicji różni głównie to, że nie nazywamy go faszyzmem…

Tajemnica hodowli lemingów. Jak zrozumieć i wyleczyć leminga

Od długiego już czasu tzw. użyteczni idioci, czyli słynne lemingi jawią się jako plaga, z którą nie radzą sobie zupełnie nie tylko „spin felczerzy” prawicy, ale nawet nieźle wykształceni i trzeźwo myślący ludzie sumienia.

Wiedza o programowaniu ludzkiego umysłu nie jest wiedzą tajemną, jednak wciąż przegrywa z potocznym postrzeganiem zjawiska. Brakuje również praktycznej umiejętności stosowania antidotum, które jest dostępne tylko w nielicznych placówkach (portalach).

Jak głosi potoczna wiedza, słynny leming jest gatunkiem utuczonym za pomocą medialnej papki. Jest to oczywiście prawda, lecz tym, co pomoże nam zrozumieć mechanizm zaprogramowania umysłu leminga oraz sposób jego odprogramowania – oczyszczenia umysłu, jest:

Teoria markera somatycznego

Programowanie neurolingwistyczne

Odruch Michnika-Palikota

Szczepionki, czyli antynarracja

„Słowa  mają  w  komunizmie  znaczenie  odwrotne  albo  nie  mają  żadnego”.  Józef Mackiewicz.

Język jest kluczem do zrozumienia manipulacji, jakiej jest poddawane codziennie społeczeństwo polskie. Dlaczego język? Jest on bowiem nie tylko narzędziem komunikacji, służy także do WARTOŚCIOWANIA, czyli do wyrażenia opinii o rzeczywistości.

Lewica chcąc wpłynąć na myślenie poprzez zmianę języka oraz zmianę jego „niepoprawnej”, spontanicznej wersji, dokonuje semantycznych manipulacji, redefiniuje pojęcia, wprowadza neologizmy, stosuje cenzurę „politycznej poprawności”. Głównym celem jest zakaz nazywania rzeczy po imieniu, w sposób adekwatny do danego zjawiska bądź osoby.

Przeciętny Polak, bezustannie poniżany i atakowany za polskość oraz za przejawy normalnego zachowania, ma kłopot, aby znaleźć punkt oparcia do obrony. Brak wiedzy, w tym podstawowej wiedzy historycznej i wykształconej umiejętności opisywania i nazywania po imieniu rzeczy i zjawisk oraz ich wartościowania czyni go bezbronnym.

Rozległe pustostany polskiej duszy i mentalności przewiane wiatrem historii zawłaszczyli animatorzy popkultury i zawodowi manipulatorzy, wstrzykujący na co dzień olbrzymią dawkę toksyn w krwioobieg zbiorowego umysłu.

Zgodnie z teorią markera somatycznego, tym co wpływa na myślenie i podejmowanie wyborów u przysłowiowego użytecznego idioty są emocje wygenerowane i podsycane codziennym zmanipulowanym przekazem.

Jak powstaje i jak „myśli” leming ?

Lemingi to bardzo sympatyczne zwierzątka, lecz niestety w przeciwieństwie do szczurów, nie uciekają z tonącego okrętu, a dodatkowo potrafią jeszcze mocno obciążyć burtę Titanica. Ich działanie często opiera się na tzw. odruchu Michnika-Palikota. Sam mechanizm jest łudząco podobny do odruchu Pawłowa. Polega na irracjonalnej reakcji na słowa klucze, pojawiające się medialnej narracji lub w potocznym, codziennym, zainfekowanym, bełkotliwym nurcie.

Marker somatyczny

Eksperymenty psychologiczne wykazały prymat afektu nad poznaniem. Według  hipotezymarkera somatycznego pojawiające się silne emocje i reakcje fizjologiczne stanowią pierwotny składnik rozumowania i są niezbędne przy podejmowaniu decyzji. Markery,dostarczając umysłowi podpowiedzi w postaci stanów emocjonalno-somatycznych, działają często poza sferą świadomą. Emocje pozytywne lub negatywne mają wpływ na przetwarzanie informacji i podejmowanie decyzji.

Programowanie neurolingwistyczne (NLP) – polega na planowym stosowaniu technik komunikacji oraz metod pracy z wyobrażeniami, nastawionych na tworzenie i modyfikowanie wzorców postrzegania i myślenia u ludzi.

Podstawową techniką NLP używaną w propagandzie jest tzw. kotwiczenie – stwarzanie odruchowych emocjonalnych powiązań przyczynowo-skutkowych z bodźcem. Bodźcem może być komentarz związany z obrazem i dźwiękiem.

Mechanizm działa na zasadzie stworzeniu asocjacji podprogowych pomiędzy obiektem a sztucznie zbudowanym negatywnym lub pozytywnym kontekstem /obiektem są osoby, zjawiska, problem, idea/. Bardzo prosta, lecz skuteczna manipulacja zgodna z propagandą wzorca. W praktyce 1000 razy powtórzone goebbelsowskie kłamstwo powoduje przerwanie naturalnych i powstanie w ich miejscu sztucznych – nieprawdziwych skojarzeń  pomiędzy pojęciem, słowem a desygnatem. I odwrotnie: dane słowo – może to być nazwisko polskiego polityka – wywołuje „odruch Michnika-Palikota” polegający na rezonansie – przypomnieniu emocjonalnego kontekstu i obfitym wydzielaniu się jadu nienawiści.

Zgodnie z tym „algorytmem” medialna narracja – język propagandy przenika do języka potocznego, stając się językiem wtórnych politycznych analfabetów – mentalnych meneli spod budki z wiadomą gazetą, którzy reagują agresją na bodziec /słowa klucze/.

Na początku wystarczy 1000 razy zainfekować nazwę partii, nazwisko polityka, ideę negatywnym kontekstem, by po jakimś czasie  tylko doklejać dowolne kłamstwo lub bzdurę.

Mechanizm działa także w odwrotnym przypadku – zamiast „medialnego błota” toksyna jest szczelnie oblepiona pozytywnym kontekstem. Utrwalenie następuje w formie stereotypów, zabobonów i mitów, które dodatkowo pełnią funkcję definiującą dozwolony obszar myślenia i działania.

Fałszyści, nazwijmy ich litościwie (od języka, którym się posługują) –”polscy”, korzystają bardzo chętnie z osiągnięć swoich poprzedników, począwszy od Goebbelsa, a skończywszy na… żydowskiej hasbarze.

Zasady tej ostatniej są następujące:

1. name calling – próba trwałego przypisania jakiejś osobie lub idei pozytywnego lub negatywnego symbolu czy atrybutu. Polega na wielokrotnym, codziennym powtarzaniu dokładnie tych samych słów (np. przymiotników) w odniesieniu do konkretnych celów – osób lub partii politycznych.

2. glittering generality („lśniący ogólnik”) – polega na trwałym łączeniu opisu działań rządu, polityków danej opcji z pojęciami cenionymi przez audytorium (np. „wolność”, „sukces”, „demokracja”, „rozwój”, „wzrost” itd.).

Ktoś, kto panuje na emocjami, kontroluje i modeluje codzienny odbiór rzeczywistości poprzezfałszystowską narrację, ten bez trudu może kształtować myśli i poglądy społeczeństwa jak plastelinę. Współcześni komuniści- marksiści kulturowi działają na płaszczyźnie semantyki, aksjologii, ontologii. Czynią to skuteczniej niż hitlerowcy i stalinowcy.

ANTIDOTUM, szczepionki semantyczne, antynarracja, czyli po prostu prawda

Oderwanie sensu i prawdziwego znaczenia od pojęć i przypisanie im znaczeń odwrotnych, jest metodą służącą do niszczenia kultury i człowieka stosowaną przez komunistów kulturowych w Europie i na Świecie.

Nie jesteśmy bezbronni.

Skuteczna obrona polega na nieużywaniu (powtarzaniu, powielaniu) zainfekowanych zwrotów propagandowych oraz stosowaniu własnych szczepionek. Kuracja się powiedzie, jeżeli będziemy robić to systematycznie. Systematycznie oznacza codziennie.

Nie należy w dyskursie publicznym używać wymyślonych lub zredefiniowanych pojęć – słów kluczy wywołujących u leminga opisane odruchy lub słów, których zaprogramowana asocjacja została skierowana na fałszywy desygnat lub fałszywy kontekst.

Doskonałym przykładem spontanicznej antynarracji w czasach pierwszej komuny (1944–1989) było dowcipne przekręcenie nazwy ówczesnej Rosji komunistycznej – zamiast zbitki „Związek Radziecki” Polacy mówili „Związek Zdradziecki”. Oddawało to w doskonały sposób sens i prawdę. Podobnie powinno być dzisiaj. Doskonałym przykładem antynarracyjnego sukcesu jest wprowadzony przez śp. Tomasza „Seawolfa” Mierzwińskiego zwrot „seryjny samobójca”.

Przykłady

Dozujmy werbalną dawkę lemingowi w formie szczepionki o obniżonej toksyczności. Jeżeli chcemy użyć danego pojęcia, to jedynie w prawidłowym kontekście lub z domieszką innych słów, które obniżą zjadliwość skażonego nośnika. Na przykład zamiast:

„Orientacja homoseksualna” – „dezorientacja homoseksualna

„Unia europejska” – „Unia posteuropejska

Obydwa dodane słowa odkrywają sens zjawiska. Myślę, że nie muszę tego tłumaczyć.

Przykładem analogicznego rozbicia lewackiego „memu” „Rydzyk” może być np. pytanie: „czy Rydzyk jest gorszy od muchomora”? Rzadko ktoś odpowiada twierdząco.

Powinniśmy robić to przy każdej okazji, gdy w rozmowie, w której uczestniczymy, używane są lewicowe pojęcia lub propagandowe słowa klucze. Pamiętajmy, propaganda lewicowa używa tych zbitek od wielu lat, każdego dnia tysiące razy. Dlatego apeluję także do dziennikarzy, aby nie używali lewicowego, zatrutego języka.

Można zrobić to także w formie żartu, przekierowującego uwagę na wymyślony, nawet surrealistyczny kontekst, rozbijający propagandowy patos.

Nie należy również używać słowa „gej”, który został zaszczepiony do języka w celu dodania pozytywnego atrybutu „wesołkowatości”. Zamiast obraźliwego słowa „pedał”, wystarczy homoseksualista lub pederasta, sodomita. 

Inne propozycje:

„Edukacja seksualna” – nigdy nie powinniśmy używać tej zbitki, zamiast niej możemy zgodnie z prawdą przywrócić do użytku stare słowo „molestacja” seksualna /nieletnich/.

„polityczna poprawność” – wbrew pozorom bardzo toksyczna zbitka z uwagi na znaczenie słowa „poprawność”, które sugeruje odwołanie się do czegoś poprawnego /kanonu norm/. Proponuję „polityczna głupkowatość” z uwagi na absurd i głupkowatość tego „kanonu”. Praktyczne zastosowanie wygląda  tak: „Zgodnie z kanonem politycznej głupkowatości  używanie słowa murzyn jest zabronione”. Zauważmy, jak to ustawia nam ewentualną dyskusję i niesie zgodny z prawdą przekaz.

Polacy są narodem na tyle dowcipnym, że na pewno wymyślą całą masę antynarracyjnych zwrotów, tak jak to robią na zasadzie graficznej i werbalnej kreacji „demotywatorów” oraz tzw. „internetowych memów”. „Antynarrację”, czyli mówiąc wprost, język ludzi normalnych i dowcipnych, należy stosować w sposób naturalny i spontaniczny, bez nadmiernej sztuczności.

Powinniśmy również wymóc na swoich politycznych idolach, aby pod żadnym pozorem, nie używali zwrotów zaczerpniętych z gadziego języka !!! Duża część polityków „prawicowych” jest niestety ignorantami, a dodatkowo przejawiającymi cechy pysznych i zadufanych w sobie bufonów. Nie zwalnia nas to z odpowiedzialności za publiczny dyskurs, który powinniśmy oczyścić z toksyn.

Jeżeli zgadzacie się z opisem zjawiska i proponowanego antidotum, to proszę, rozpowszechnijcie tę notkę. Niech będzie to początek naszej odpowiedzi na kłamstwo. Zakazali nam noszenia broni, używać słów nam nie zakażą. Zamiast biadolić nad licznymi ofiarami wojny informacyjnej, rozpocznijmy „antynarracyję” – zacznijmy mówić prawdę.

Źródło: http://www.ekspedyt.org/czarnalimuzyna/2014/10/30/30477_tajemnica-hodowli-lemingow-jak-zrozumiec-i-wyleczyc-leminga.html Autora: CzarnaLimuzyna