Archiwa miesięczne: Marzec 2015

Alkohol – morderca Życia Zagłada narodów (Słowian) – cz. I

Nysa, 07.03.2015 r.

Przedmowa:

11039154_1540577009537564_3405529528414591836_nJeśli jesteś wielbicielem picia napojów alkoholowych i ten stan rzeczy ci się podoba, to lepiej nie czytaj tego. Gdyż tam możesz dowiedzieć się wiele prawdziwych i bardzo negatywnych informacji o tej truciźnie. A jeśli masz wątpliwości co do wlewania w siebie alkoholu, to moja praca będzie dla ciebie inspirująca. Jeżeli wyszedłeś już z tego nałogu lub prowadzić wojnę przeciwko niemu, to moje informacje zawarte w tej książce pomogą ci.

Wroga żeby pokonać należy go wpierw dobrze poznać. Główną siłą alkoholu (diabła) jest to, że jest bardzo podstępny i stopniowo obniża świadomość swojej ofiary.
Jeśli w czasie czytania tej książki, pojawią się u ciebie myśli typu:
– „A ten Sanjaya to przesadza”
– „ Alkohol wcale nie jest zły”
– „ A co on się wpieprza w moje życie, nie chce, to niech nie pije, ale po co obrzydza innym”
– „Chcę pić i będę pić, bo lubię, to moja sprawa”

Jeszcze inne podobne. Jeśli coś podobnego pojawi się w naszej świadomości, to jest to dowód na poważne opętanie demonem alkoholowym, po prostu diabłem – świadomą istotą, która nas opętała i która nie chce nas opuścić. Dlatego produkuje takie myśli. Takie zdania, która tam przedstawiłem nie mogą pochodzić od duszy, tylko od Złego. Bo to on ma interes żebyśmy się staczali i zatracili.

Warto by się zastanawiać komu tak bardzo zależy, żeby rozpijać nasz naród. Jeśli jest jakaś zbrodnia, to inteligentny detektyw robi listę osób, które na tej zbrodni mogły by zyskać. Zadaje się wtedy pytanie – Kto zyskuje na rozpijaniu narodu? Instytucji jest wiele. Właściciele zakładów alkoholowych, sklepy monopolowe, apteki, lekarze, policja (bo wali wysokie mandaty), nasza władza … i tak po nitce do kłębka można dojść. Ktoś na samym końcu pociąga za te niewidzialne sznureczki. Tak, że ten obecny stan rozpitego narodu nie jest przypadkowy. Jest to zbrodnia dokonywana z pełną premedytacją przez Siły Ciemności i ich sługi na narodach Słowiańskich.

Wstęp:

10993431_1540576829537582_2633541214895008180_nALKOHOL – „al-ghoul” (zły duch) z języka arabskiego. A zły duch to: bies, diabeł, demon itp. A dla kogo on pracuje? Kogo reprezentuje ten zły duch ? Wiadomo, to oczywiste, reprezentuje Ciemną Stronę Mocy, czyli śmierć, piekło, zatracenie.

Są różne rodzaje alkoholi np. piwo, wino, wódka, ale najważniejszą częścią składową jest zawsze spirytus.

„Spiritus Sanctus: – Duch Święty. Po łacinie „spiritus” znaczy Duch. Zobaczcie jaka ściema, jaka kpina, przewrotność i podstępność Ciemnej Strony Mocy. Taką truciznę jak alkohol, nazywają Duchem. Bo po arabsku jest dobrze nazwane. W krajach arabskich nie ma problemu z alkoholizmem, czy narkomanią. Oni wiedzą, czym to jest i władze państwa chronią swoich obywatelami przed tymi truciznami, jak również przed rozpustą seksualną. Bo to są czynniki, które rozwaląją naród, sprowadzają nieszczęścia. Tworzą z Życia piekło.

Ciemna Strona Mocy (skrót CSM), dobrze wie jak rozwalać i zniewalać narody, dlatego mamy tutaj obecnie tak wiele szkodliwych substancji, deprawacji i upadek dobrych obyczajów. Te trutki obniżają siłę Ducha, w ciele i w narodzie. Naród staje się słaby. A z takiej szarej, ciemnej masy, bardzo łatwo zrobić sobie z nich niewolników, co zresztą widzimy. Tu na terenach Polski, ten proces zniewalania, niszczenia Słowian zaczął się gdzieś około 1000 lat temu, a dokładnie 966 roku.

ALKOHOL – silny narkotyk

11034248_1540576939537571_6878594820552388354_nMało kto zdaje sobie sprawę z tego, że alkohol jest narkotykiem. A jest. A dlaczego ? Ponieważ działa podobnie do innych narkotyków. Po pierwsze: zmienia świadomość, odbiór świata, uzależnia, zniewala, skutecznie potrafi zniszczyć organizm, zabija płodność, niszczy kreatywność, podnosi nastrój emocjonalny, a potem bardzo mocno go obniża w dół, odbiera siły witalne, niszczy dobre obyczaje, zabija wstyd, czyli przyzwoitość. Wywołuje jeszcze bardzo wiele chorób, niszczy dobre cechy charakteru, obniża inteligencje, powoduje choroby psychiczne (choroby duszy), itd. można by jeszcze długo.

W naszym post-słowiańskim społeczeństwie, alkohol cieszy się wielkim uznaniem. Piją właściwie wszyscy, z drobnymi wyjątkami. Same słowo „piją” jak ktoś mówi, to już nam się kojarzy z alkoholem, a przecież jest tyle różnych napojów.
Nawet policjanci z drogówki na kontroli, pytają się „czy pan coś pił”, w domyśle alkohol. Jaki z tego wniosek ? A taki, że to jest najważniejszy płyn do picia.

Kolejny wniosek jest taki, że żyjemy w społeczeństwie alkoholików. Naród jest pijany i cały czas rozpijany. Pić już zaczynają dzieci i pije się do starości. A co władza na to ? Czemu nie reaguje ? Widocznie ten stan rzeczy jest dla nich korzystny. Pijanym, słabym narodem, bardzo łatwo jest manipulować, rządzić i wysysać z niego resztki sił życiowych.

A te programy antyalkoholowe, to taka ściemka. A poza tym państwo, władza (nie naród), mała grupa, która rządzi, na sprzedaży alkoholu bardzo dużo zarabia. Czyli mają co najmniej podwójną korzyść, osłabiają siłę witalną narodu – łatwo się wtedy manipuluje. A po drugie mają dużo świeżej gotówki.

Zarys historyczny alkoholizmu w Polsce.

Ta tragedia rozpoczęła się około 1000 lat temu. Zaborca z Rzymu świadomie rozpijał Słowian i robi to do teraz. Pod koniec średniowiecza wprowadzono wódkę, coś bardziej skutecznego niż wino.

Słowianie pili piwo własnej produkcji, niskoalkoholowe i wino. Modne były wyciągi winne z ziół, to były lekarstwa. Małe ilości wina działają leczniczo i to współczesna nauka i medycyna potwierdza.

Co to znaczy małe ? Dla kogoś litr to może być mało. Dla dorosłego około 100 ml dobrego wina nie zaszkodzi a może pomóc. Dobrze jest pić takie wino pół na pół z wodą. Słowianie wiedzieli, że wyciągi z ziół na bazie wina są lecznicze. Dobry jest wyciąg np. z piołunu, dzikiej róży, chmielu. Przed posiłkiem, aby uaktywnić procesy trawienia.

Ci ludzie, którzy są witarianami, dla nich nawet takie małe ilości są niepotrzebne, a nawet szkodliwe. Zdrowy organizm sam pokazuje czego potrzebuje. Pamiętam jak kiedyś przez kilka lat byłem witarianem, wino było wstrętne, śmierdziało. To czy coś nam smakuje, czy nie, zależy najbardziej od naszej wątroby. Rozregulowana, niezdrowa wątroba, wyświetla rozregulowane niezdrowe smaki.
Z historii wiemy, że kolejni zaborcy (Niemcy, Austria, Rosja) rozpijali naród i upadlali. Wiemy również, że biali, żeby zniszczyć Indian truli ich wódką, to była woda ognista. Bardzo często poili Indian alkoholem metylowym, bardzo silną trucizną. Siła Ciemności i jej słudzy są bardzo podstępni.

Dostęp do alkoholu jest bardzo łatwy, w supermarketach są tysiące hektolitrów przygotowanych do rozpijania społeczeństwa. Jest wiele sklepów dobowych, że o każdej porze dnia i nocy można sobie kupić diabła w płynie.

Spustoszenie w świadomości Słowian jest ogromne. Zatracili swoją tożsamość. Dali sobie wmówić, że alkohol to coś dobrego. Wierzą w to, dlatego się rozpijają. A dzieci patrzą co robią dorośli i w krótkim czasie robią to samo.

Jeśli rodzic mówi dziecku, że alkohol jest zły, a pije, to w umyśle dziecka pojawia się obraz pijaka. A to, że coś tam mówił nie ma znaczenia. Najważniejszy jest obraz, to taki program. I potem takie dziecko, ten program realizuje. Najbardziej działa nauka jeśli uczy własnym przykładem.

Dosyć często dzieci płodzone są przez pijanych rodziców. Z takiego poczęcia rodzi się młody degenerat, on już ma programy na to żeby być alkoholikiem. Bardzo trudno jest taki program wymazać, ale są możliwości. Obecnie nie ma kultury poczęcia. Pradawni Słowianie wiedzieli jak płodzić zdrowe, mądre dzieci. Wiedzieli, co to jest kultura poczęcia.

WSPÓŁCZESNY ALKOHOL

11043221_1540577032870895_2986580650666578313_nPiwo, wino to już nie jest to, co było 100, czy 200 lat temu. Piwo pochodzące z naturalnego procesu fermentacji potrzebuje trzy tygodnie. A to co można kupić w sklepach, takie piwo to jest chemia, którą się robi w kilka godzin. Drugą bardzo szkodliwą rzeczą jest to, że piwo często jest przechowywane w puszkach aluminiowych.

Aluminium jest toksycznym metalem i kontakt z jakąkolwiek żywnością, a zwłaszcza płynu powoduje to, że atomy tego metalu przenikają do niego. W armii amerykańskiej zabroniono gotowania w garnkach aluminiowych i używania aluminiowych sztućców. A u nas w Polsce dalej używa się aluminiowych garnków. W Rzymie używali ołowianych rur do transportu wody i truli swoich obywateli bardzo toksycznym, ciężkim metalem. Artykuł „Aluminium w żywności, choroby”: https://zdrowiemodauroda.wordpress.com/2012/09/02/aluminium/
A u nas jeszcze nie tak dawno, dzieci dostawały do zabawy ołowiane żołnierzyki. Teraz prawie wszystko jest plastikiem, to też trucizna.

Alkohol, to bardzo groźna broń i zaborcy o tym doskonale wiedzą. Kto tak niszczy Słowian ? Na pewno nie Słowianie. Rodak, rodaka by tak nie niszczył i nie stworzyłby takiego piekła. Słowian skłóca się ze Słowianami, znana zasada „dziel i rządz”. To obcy (słudzy Ciemności) niszczą Słowian. Pozornie z wyglądu podobni są do nas, ale faktycznie są kimś innym.

Zobaczcie, jak narody słowiańskie zostały zdeprawowane. DE – PRAWA – CJA – to znaczy odejście od Praw Boskich. Ciekawa rzecz. Wyraz łaciński a ma rdzeń słowiański. „De” oznacza energia w dół. Tak jak destrukcja. Wyraz „prawa” to jest nasz słowiański wyraz. Jest to kolejny argument za tym, że kultura słowiańska jest pierwotna względem innych.

Zaborcy w swoich szkołach uczyli nas (ściemniali), że Polski język powstał na bazie łaciny i ta wersja obowiązuje do dnia dzisiejszego. Tylko, że Polski język ma 32 litery, rosyjski 33, angielski 26, a łaciński zaledwie 21. Pierwotny alfabet słowiański miał 49 liter. To czego doświadczamy w ostatnich stuleciach to jest kastrowanie alfabetu słowiańskiego, mowy, trucie.

10999889_1540577082870890_5066456619725006930_nDla zainteresowanych historią Słowian i ich alfabetem, polecam wg mnie największego fachowca w tej dziedzinie, a jest to Tadeusz Mroziński. Głagolica podstawa słowiańskiej kultury: https://www.youtube.com/watch?v=9DN29VRDw2Y
Zobaczcie, co zaborcy porobili tutaj. Uczą nas mitów greckich, hebrajskich, rzymskich, a o naszych mitach, wierzeniach NIC! Jakieś kilka zdań: łowiectwo, zbieractwo. Trzeba było tych dzikusów podbijać, dopiero od roku 966 na tym terenie zaczęła się jakaś historia i cywilizacja. Tak nas uczą ale ściema. Bo to Ciemna Strona.

Żeby zniszczyć jakiś naród trzeba mu zniszczyć kulturę, obrzędy, zabrać im dumę narodową. Czy myślicie, że wojna się skończyła ? Ona cały czas trwa, tylko zaborcy zmieniają metody. 1000 lat temu używali wojsk żeby tu najechać, podbić a teraz robią to alkoholem, nieharmonijną muzyką, brudną kulturą, toksyczną edukacją, zakłamaną historią, demoralizującą modą, chorym skomplikowanym prawem, itd.
Wcisnęli Słowianom swoją tradycję swoich bogów (diabłów). I jeszcze nam wmówili, że to są bogowie naszych praojców. Przeciętny Kowalski już nie wie na jakim świecie żyje i komu służy. Stał się totalnym niewolnikiem. Słowianie byli ludźmi wolnymi, do nich należała ziemia. Mieli swoją kulturę, alfabet, pismo. Rodzina była najważniejszym elementem narodu, dlatego Ciemna Strona tak zajadle ją niszczy. Rodzina była świętością, tu powstawało nowe życie. Rozbity naród nie ma szans na stworzenie zdrowych rodzin i zaborcy dobrze o tym wiedzą, dlatego tak pompują (miliony litrów dziennie) tą truciznę (alkohol) w Polaków.

11029540_1540577056204226_390687723737619733_nAlkohol powoduje to, że usypia, niszczy wszystko to co w nas jest najszlachetniejsze, czyli elementy Jasnej Strony Mocy. Te osoby, które mają już niską świadomość, czyli taki niski stan jest dla nich naturalny, źle się czują, że mają w sobie dodatki z wyższej świadomości i chcą się tego pozbyć. Chcą przestać myśleć. Alkohol, bardzo skutecznie spełnia te ich oczekiwania. Usypia również głos sumienia. Można komuś zadać pytanie: Czy ciebie „gryzie” sumienie ? Jeśli odpowie, że nie, to już wiemy o co chodzi. On po prostu już sumienia nie ma i jest już zombie. Sumienie to są wątpliwości, co do naszego życia, istnienia, kim jesteśmy, co jest naszym przeznaczeniem. Człowiek zadaje sobie wiele pytań. Jest ciekawy Życia. Zombie, nie ma takich problemów.
Koniec cz. I
Cdn.
Sanjaya

Źródła:

http://tvsanjaya.pl/2015/alkohol-morderca-zycia-zaglada-narodow-slowian/

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1540576692870929.1073741897.1413700288891904&type=3

Pierwsze żydowskie kłamstwo: fabrykacja Starego Testamentu o tym, że Izraelici byli niewolnikami w Egipcie

Wydaje się, że żydzi skłamali o swojej historii w Starym Testamencie [ST]. Przeważające nowe dowody najlepszych egipskich i izraelskich badaczy pokazują, że żydzi nigdy nie byli niewolnikami w Egipcie.

Gdyby żydzi żyli w Egipcie przez stulecia jako niewolnicy, to na pewno zauważyliby piramidy i Sfinksa? Dziwne, o żadnym z tych cudów architektonicznych świata  nie ma nawet jednej wzmianki w Starym Testamencie!

Żydzi kłamią. Oni zawsze kłamali. I na pewno żydzi kłamią dzisiaj o wszystkim co wiąże się z nimi i z ich brudną historią.

Więc biorąc pod uwagę to, że zniszczyli Amerykę, Rosję, Niemcy i wiele innych państw poprzez lobotomię psychiczną i kastrację finansową ich wszystkich, nie powinno zaskakiwać to, że żydzi sfałszowali swoja historię od samego początku.

Albo ujmując to bardziej treściwie słowami egipskiego lekarza o nazwisku Ashraf Ezzat:

„Prawda jest taka, że starożytny Egipt nigdy nie miał żadnych faraonów ani żadnych Izraelitów. Egipt nigdy nie był terenem ‚eksodusu’, a Palestyna nigdy nie była Ziemią Obiecaną”.

Mając poparcie każdego renomowanego eksperta na świecie, Ezzat twierdzi, że starożytna historia Hebrajczyków jaką znamy dzisiaj opiera się na jednym kolosalnym kłamstwie – że wydarzenia opisane w Egipcie, jeśli w ogóle miały miejsce, naprawdę wydarzyły się w Arabii. Co oznacza, że zgodnie z jego wersją, bajki o Józefie, Mojżeszu i ‚wyjściu’ mogła być prawdą, ale miejsca w których rzekomo wystąpiły są fałszywe.

Dla przeciętnego człowieka, to wydawałoby się bezpodstawnym twierdzeniem, gdyby nie popierały go świadectwa czołowych egiptologów świata, od Jamesa Henry’ego Breasteda do Donalda Redforda do Israela Finkelsteina. Nawet niektórzy izraelscy eksperci zgadzają się, łącznie z szefem archeologii w Tel Aviv University. Prof. Ze’ev Herzog w artykule z 1999 w Ha’aretz, napisał:

„Izraelici nigdy nie byli w Egipcie, ani nie wędrowali po pustyni, nie podbili ziemi kampanią wojskową, ani nie przekazali jej 12 plemionom Izraela”.

Przejście przez M Czerwone – ROSSELLI (1439-1507)

[LD: ST mówi, że Bóg pomógł rozdzielić fale M Czerwonego, pozwalając Jego Wybranemu Narodowi przejść w cudowny sposób na drugą stronę, kiedy uciekali przed ścigającą ich armią faraona. Kiedy tylko armia egipska wkroczyła w ten sam rozstęp wody, Bóg pozwolił falom wrócić ogromną spadającą ścianą na głowy złych Egipcjan, którzy wszyscy zostali zatopieni.

Zabawna ciekawostka: „Przechodnie M Czerwonego” = politycznie niepoprawny eufemizm Monty Pythona dla żydów”. [LD]

Trzeba powiedzieć, że to odkrycie ma ogromny wpływ na wszystkie główne monoteistyczne religie świata: judaizm, chrześcijaństwo i islam, które wszystkie opierają się na bardzo błędnej słuszności co do tych wątpliwych legend ST.

Dla dr Ezzata, wytropienie prawdziwej historii jest sprawą obrony reputacji jego znakomitej ojczyzny, najstarszej znanej ludzkiej cywilizacji, tajemniczej krainy piramid i Sfinksa. Ezzat chce tylko odkryć prawdę zakopaną głęboko pod 2.000 lat celowego i szkalującego przekłamania kultury, która dała podstawy monoteistycznym religiom, które obszernie „pożyczono” z egipskiej kultury, ale zapomniano wymienić źródło, które ich dobrze znane rytuały uznali za własne.

Ezzat pracował nad tym tematem kilka lat na swojej witrynie [his Pyramidion website], ale teraz zrobił ogromny krok naprzód publikacją książki „Egipt nie znał ani faraonów, ani Izraelitów” [Egypt Knew No Pharaohs Nor Israelites] – zdjęcie powyżej. Książka dostępna za jedyne $5 w wersji kindle i zawiera wiele wartościowych linków na żywo, w tym słynny esej Breasteda „Świt sumienia” [Dawn of Conscience] i kształcące materiały rzymskiego pisarza Plutarcha, egiptologa Donalda Redforda, i współczesnego reportera Juana Cole’a wykorzystującego dane encyklopedyczne archiwisty Petera Myers’a.

Książka jest prawdziwym skarbcem obiektywnej historii biblijnej, niezbędnej przeciwwagi dla nadmiaru materiału niewiarygodnego religijnego nawracania [proselytization], które wszędzie szkodzi obiektywnym uczonym przyjmowaną przez nich dezinformacją.

Obrona szanowanej tradycji Egiptu

Liczne sprawy zmusiły Ezzata do stanięcia na ścieżce śledczego oszustwa biblijnego, które krytykuje starożytny Egipt jako niemoralne, trzymające niewolników społeczeństwo.

Pierwszą podpowiedzią było to, że ST nigdy nie wspomniał o piramidach. czyniąc autorów tego dokumentu pierwszymi i jedynymi odwiedzającymi Egipt, którzy nigdy nie wspomnieli o tych wywołujących grozę budowlach.

Argumentem Ezzata, popartym solidnymi badaniami empirycznymi, jest to, że wydarzenia opisane w ST miały miejsce w południowo-zachodniej Arabii, w prowincji zwanej Misraim lub Misr, teraz w pobliżu dzisiejszego Jemenu, który jest miejscem prawdziwego urodzenia plemienia Izraela.

Drugą podpowiedzią był teren, który w ST bardziej przypomina pagórkowaty teren Arabii niż płaskiego Egiptu. Również Biblia opisuje susze których nigdy nie było w Egipcie, a tylko wahania w zalewaniu Nilu. Ezzat twierdzi, że liczne inne wydarzenia przypisane obszarowi współczesnej Palestyny faktycznie miały miejsce dużo dalej na południowym wybrzeżu M Czerwonego. Ponadto nawet bardziej wymowny szczegół w historii Józefa była karawana wielbłądów niosąca „gumę, balsam i mirrę”, które były produktami arabskiego handlu, a nie egipskiego.

Trzecią, najbardziej wymowną podpowiedzią było pojecie niewolnictwa, którego, jak twierdzi Ezzat, nigdy nie praktykowano w Egipcie do czasu kiedy Grecy i Persowie przywieźli je ze sobą 1.000 lat po rzekomych czasach Mojżesza i Józefa.

Niektóre historyjki twierdzą, że piramidy budowali niewolnicy, ale historia pokazuje, że budowali je chętni wolontariusze, co potwierdza wioska budowniczych piramidy [as the village of the pyramid builders attests].

I czwartą podpowiedzią tego 1.000-letniego oszustwa ST było określenie ‚faraon’, którego nie ma w żadnym egipskim dokumencie. Ale lider plemienia Mizraim miał na imię Faraon, co zmieniło hebrajski na grecki i wykreowano nikczemnego faraona wiele stuleci później na łatwą do pokazania sztuczką. Egipt, jedna z najlepiej udokumentowanych starożytnych cywilizacji, ani razu nie użył określenia ‚faraon’.

Jest to naprawdę bajka o dwu Egiptach. Egipt wymieniony jest w Biblii około 700 razy, zaś w egipskich dokumentach historycznych Izraelitów nie wymieniono ani razu.

Herodot, historyk z V wieku pne, powszechnie uważany za „ojca historii”, nigdy nie wspomniał o faraonach, a tylko o królach. Herodot nigdy nie wspomniał o Izraelu, wielokrotnie wspominał Palestynę, Syrię i Fenicjan, a nigdy nie wspomniał o żydach czy Kananejczykach, i nigdy nie wspomniał o żadnej żydowskiej świątyni.

Ale bardziej niż wszystko inne, to obraza wyjątkowo światłej filozofii religijnej starożytnego Egiptu – praktyk moralnych, które nigdy nie miały sobie równych w cywilizacjach które były później – zmusiła Ezzata do obrony honoru niezwykłej kultury, która przetrwała przez większą część 3.000 lat, dłużej – zauważmy – niż jakakolwiek inna kultura w historii świata.

„Oszukańcze wiązanie historii o Mojżeszu i jego faraona splamiło wizerunek jednej z najwspanialszych cywilizacji ludzkości” – pisze Ezzat. „Starożytnemu Egiptowi cios w plecy zadał ten fałsz trwający 2.000 lat. I to oszustwo może trwać dalej, jeśli nie ujawnimy prawdy o historiach izraelickich i ich arabskim pochodzeniu i oszustwie Septuaginty”. [grecka wersja ST]

"Starożytnemu Egiptowi cios w plecy zadał ten fałsz trwający 2.000 lat!"

Skorumpowani żydowscy tłumacze

W II w pne hebrajską Biblię [ST] przetłumaczono z aramejskiego na grecki w legendarnej Bibliotece Aleksandryjskiej. 70 żydowskim skrybom, stąd tytuł – Biblia Septuaginta, Ptolomeusze wyznaczyli to zadanie, kiedy sprytnie zastąpili tego żałosnego lidera plemiennego – Faraona, potężnym Egiptem i jego królem. Grecka wersja, z tym złośliwym przekręceniem starożytnej historii, od tego czasu była źródłem wszystkich przekładów Biblii na całym świecie.

Oszustwo Septuaginty było rezultatem grecko-żydowskiego sojuszu bardzo podobnego do współczesnego amerykańsko-izraelskiego. (Kontrolowanie i manipulowanie światowymi superpotęgami – starożytnej i nowoczesnej – jest oczywiście starym żydowskim talentem występującym również w starym żydowsko-perskim układzie, który doprowadził do uwolnienia z niewoli babilońskiej i do zmowy w Cesarstwie Rzymskim w celu kontroli i ograniczenia chrześcijaństwa.)

Zastąpienie arabskiego miasta Mizraim / Misr faraońskim Egiptem w opowieściach o patriarchach nie tylko zniekształciło opowieści izraelickie, ale i historiografię całego starożytnego Bliskiego Wschodu.

Niebezpieczeństwa jakie przedstawia to przekłamanie w nowoczesnych czasach są liczne.

Numer jeden – nowoczesnych Egipcjan odcięto od ich własnej kultury.

Numer dwa – kłamstwa przedstawione w Biblii które przedostały się do innych religii stanowią niebezpieczeństwo oparte na błędnej informacji.

Na przykład salafici, zatwardziali islamiści i dżihadyści, chcą zdemolować wszystkie monumenty i świątynie starożytnego Egiptu, łącznie z piramidami i Sfinksem, bo uważają, że są to czczone bożki faraona, choć odrzucają prawdziwe słowo Boga dostarczone przez Mojżesza.

Tak więc tu jest ograniczony spisek masowego mordu oparty na bajce o żydowskich niewolnikach budujących piramidy.

Bajka o eksodusie jest o niewolnikach pracujących przez 400 lat stałej niewoli. O fiasku zamordowania Józefa przez jego braci mówią Koran i Biblia. Bracia sprzedali go Iszmaelitom, a nie Egipcjanom, za 20 szekli w srebrze (Rdz 37:26-28).

Oszustwo Septuaginty powtarzane przez współczesnych filmowców było widoczne w ostatnim filmie Ridleya Scotta (fiasko kasowe!) – „Eksodus: bogowie i królowie” [Exodus: Gods and Kings].

Egipt zakazał pokazywania go za „syjonistyczne podejście do historii”. To samo oszustwo dokonywane przez żydów przez 3.000 lat – zmienianie historii by ogłupić publiczność – nadal dokonuje dzisiaj Hollywood.

Mimo że akcja filmu „Eksodus: bogowie i królowie” toczy się w Egipcie, to faktycznie go tam nie zobaczycie. Zdaniem czasopisma Deadline (i mówi o tym Ezzat), adpatacja Scotta biblijnej opowieści o Mojżeszu weszła w konflikt z egipskimi cenzorami. Abdul Sattar Fathi, szef egipskiego zarządu cenzury krajowej ostro skrytykował film, powołując się na „błędy historyczne” takie jak twierdzenie, że żydzi budowali piramidy, i pokazywanie Mojżesza jako generała, a nie proroka.

„Ponadto” – powiedział Fathi – „pokazuje starożytnych Egipcjan jak motłoch prześladujący spokojnych żydów. Nasz zarząd zakazał filmu z szacunku do uczuć Egipcjan”.

(Spokojni żydzi, to mi się podoba. Może jedyny przykład w historii spokojnych żydów. Nic dziwnego, że tylko Hollywood mógł wymyślić pojęcie spokojnych żydów, na pewno rodzaj istoty ludzkiej której nigdy wcześniej nie widziano w historii. Powiedzcie Palestyńczykom o spokojnych żydach.)

Mówi Ezzat, który pozostaje skrupulatnie bezstronny jeśli chodzi o współczesną politykę, Egipt nie jest miejscem gdzie wydarzyła się ta historia.

W tamtych czasach nie było tam Izraela

Żydzi kłamią. Ile jeszcze potrzebujesz nowoczesnych przykładów? 6 milionów zmarłych w holokauście, którego nigdy nie było? Ludzie na całym świecie płacą odszkodowania za zbrodnie których nie popełnili, i wrzucani są do więzienia kiedy poproszą o dowód na te zbrodnie. Żydowska firma produkuje trującą żywność, a żydowski rząd zmusza ludzi do jej konsumpcji. Żydzi mordują tysiące nieuzbrojonych wieśniaków i nazywają to samoobroną, wszczynają wojny na całym świecie metodą tajnych manipulacji rządami które sobie kupili.

Obecny izraelski podżegacz Benyamin Netanyahu powiedział ostatnio w przemówieniu, że naród żydowski budował Jerozolimę 3.000 lat temu. Kolejne żydowskie kłamstwo.

Ezzat mówi – nie.

0466037

Naród żydowski nie budował Jerozolimy 3.000 lat temu, czyli w 1000 r. p.n.e… Nie było żadnej egipskiej inwazji geograficznej Palestyny z Egiptu przez byłych niewolników w latach 2200 p.n.e… Kronika wydarzeń panowania Ramzesa II na ścianie w Luksorze nie wie nic o niewolnikach czy ich ucieczkach na Półwysep Synajski. Egipskie źródła nigdy nie słyszały o Mojżeszu ani 12 plagach”.

Jerozolima nie tylko nie była zbudowana przez prawdopodobnie nieistniejący wtedy „naród żydowski” w 1000 r. p.n.e., ale prawdopodobnie nawet nie była zamieszkana w tamtym czasie historii. Jeruzalem wydaje się być opuszczona w latach 1000-900 p.n.e., tradycyjnych datach zjednoczonego królestwa za Dawida i Salomona.

Dlatego Jerozolima nie była ‚miastem Dawida’, bo nie było tam miasta w którym mówi się iż mieszkał. Nie ma żadnych śladów po wspaniałych pałacach, albo nie znaleziono wielkich rzeczy w archeologii z tego okresu, a asyryjskie tablice, które zapisywały nawet drobne wydarzenia na Bliskim Wschodzie, takie jak działania arabskich królowych, nie wiedzą nic o żadnym wielkim królestwie Dawida i Salomona w geograficznej Palestynie.

Absolutnie nic.

Palestyna nie była ojczyzną królestwa Izraela i opowieści o jego wczesnych patriarchach. Początek judaizmu i opowieści o Abrahamie, Izaaku, Józefie i Mojżeszu miał miejsce w Arabii i w Jemenie, pisze Ezzat. Rażące niepowodzenie archeologii biblijnej w krainie Palestyny jest głównie ze względu na całkowicie błędne założenie i sprytne fałszowanie Biblii – Septaguinty (przez tych samych podłych drani, którzy teraz manipulują naszymi wiadomościami i materiałami edukacyjnymi).

Egipskie źródła pisane sięgają do 1870 r. p.n.e. Ani śladu Izraelitów.

Niewolnictwo było powszechną tradycją w Arabii, ale nie w Egipcie. Niewolnictwo nie dotarło do Egiptu aż „do VII do IV wieku p.n.e., na skutek inwazji perskich / greckich”.

Ta tradycja niewolnictwa trwa dalej w Jemenie, gdzie obcokrajowcom nie wolno podejmować pracy bez tubylczego sponsora zwanego kafeel, który kontroluje każdy aspekt ich życia.

W swojej przełomowej teorii „Biblia przyszła z Arabii” [Bible Came from Arabia] dr Kamal Salibi odkrył ponad 100 nazw miejsc w Arabii i Północnym Jemenie, które zdumiewająco odpowiadają tym wymienionym z Torze, pisze Ezzat.

Umieszczenie Izraelitów z powrotem na ich rodzimym arabskim gruncie nie będzie już czynić wszechobecnej przyszłości niewolnictwa w opowieściach o Józefie i Mojżeszu obcą albo niewytłumaczalną, czy murów i fortyfikacji górskich wiosek zrujnowanych przez Jozuego nierealnymi i nieweryfikowalnymi.

Ziemia która Jozue podbił była małym terytorium w Północnym Jemenie. Egipt z Biblii to nie Egipt z Doliny Nilu, ale marne miasteczko na południowo-zachodniej pustyni starożytnej Arabii zwane Mizraim albo Misr po hebrajsku i arabsku.

Eksodus miał miejsce w dużo skromniejszy sposób i na dużo mniejszą skalę w marnej małej wiosce w starożytnej Arabii Saudyjskiej” – pisze Ezzat.

Skoro Egipt nie znał faraonów, to nie potrzeba mówić, że Egipt nigdy nie znał Mojżesza. A skoro Mojżesz nigdy nie postawił stopy w Egipcie, to mapa drogowa eksodusu do Ziemi Obiecanej musi zostać przerysowana”.

Koncepcja światowej harmonii

Kłamstwa rozpoczęły się dawno temu. Według ST, napisanego przez żydów, starożytny Egipt to kraina bałwochwalstwa, tyranii i niewolnictwa.

To na to szkalowanie Ezzat się jeży, bo nakazy starożytnej religii Egiptu stały się w całości splagiaryzowane przez jej chrześcijańskich i muzułmańskich następców.

Maat to egipskie pojęcie światowej harmonii opartej na sprawiedliwości, równowadze i prawdzie. Maat, albo dama prawdy, uosabiana przez starożytnych Egipcjan w postaci damy z piórkiem prawdy na głowie i trzymającej wagę sprawiedliwości, jest kodeksem etycznym, którym powinni się kierować wszyscy Egipcjanie, łącznie z monarchami” – pisze Ezzat.

Nieżyjący prof. Breasted, w pieknym wprowadzeniu do swojego klasyku z 1933 „Świt sumienia” [Dawn of Conscience] tak pisze w żywym linku z książki:

Egipcjanie posiadali standard moralności dużo wyższy od Dekalogu (Dziesięć Przykazań) tysiąc lat zanim napisano Dekalog”.

Słynny egiptolog prof. James Henry Breasted  w swoim biurze w Oriental Institute, 1929

A zatem Ezzat tego nie wymyśla. Breasted jest jednym z najbardziej szanowanych historyków. I upór Ezzata, że znaczna część materiału w ST jest sfabrykowana, zniekształcona i splagiaryzowana – jest prawdziwy.

Na przykład mądrość Amenemope’a, przechowywana na egipskim papirusie w British Museum, została przetłumaczona na hebrajski w czasach starożytnych, i krążąc po Palestynie stała się źródłem całej sekcji Księgi Przysłów w ST.

„Nasze dziedzictwo moralne pochodzi z szerszej przeszłości ludzkiej, starszej niż Hebrajczycy, i doszła do nas raczej przez Hebrajczyków niż od nich. Człowiek wzniósł się na wysokie standardy moralne 2.000 lat zanim powstał naród hebrajski” – pisze Ezzat.

Tak jak w czasach nowożytnych, kiedy podczas II wojny światowej Niemcy pokazywano jako złego faceta, a żydowskie kraje takie jak Amerykę, Brytanię i Związek Sowiecki jako dobrych facetów, Hebrajczycy pokazywali izraelickich intruzów jako odważnych bohaterów, a niewinnych Egipcjan jako łotrów, co podobnie jak zestawianie izraelskich morderców i palestyńskich ofiar z żydowskimi bojownikami o wolność i islamskich terrorystów jest historyczną niesprawiedliwością i niewybaczalnym kłamstwem które teraz tak osłabiają naszą egzystencję.

Żydzi kłamią. Zawsze kłamali, i zawsze będą kłamać.

Źródło: http://www.darkmoon.me/2015/the-first-jewish-lie-the-old-testament-fabrication-that-the-israelites-were-slaves-in-egypt/

Grafika i nagłówki: Darkmoon

Tłum. Ola Gordon.

Dożywocie za uzależnienie od alkoholu i narkotyków

Rządowa nowelizacja kodeksu karnego przewiduje możliwość dożywotniego uwięzienia osoby uzależnionej, np. narkomana lub alkoholika. Za co? Za to, że jest uzależniony. Czyli za to, że jest chory. Artykuł ukazał się 11 marca na wyborcza.pl.

Tak, to prawda: uzależnieni często łamią prawo. Osoby znajdujące się w stanie czynnego uzależnienia – pijący alkoholik, ćpający narkoman – popełniają przestępstwa. Alkoholicy piją w miejscach, w których jest to zabronione, zanieczyszczają też otoczenie. Narkomani kradną. A przede wszystkim posiadają narkotyki, co według polskiego prawa już jest przestępstwem. Ten akurat przepis jest głupi i zbrodniczy: to tak, jakby karać za kaszel chorego na płuca. Co nie znaczy, że można usprawiedliwiać kradzieże, przemoc i inne szkody, jakie uzależniony wyrządza drugiemu człowiekowi. Trzeba powstrzymywać chorych przed krzywdzeniem innych. Także karać. Ale przy karaniu pamiętać, że do czynienia zła pcha uzależnionych niesamowite cierpienie. Cierpienie wywołane przez chorobę, która jest w dużej mierze niezawiniona.

Bo uzależnienie nie wynika tylko ze złej woli i złego charakteru chorego. To nie tylko problemy psychologiczne i duchowe, ale także wrodzone zaburzenie wydzielania neuroprzekaźników w mózgu. Według szeroko przyjętej medycznej definicji Morse’a i Flavina uzależnienie jest silnie uwarunkowane genetycznie.

Dlatego w cywilizowanych krajach przedkłada się leczenie nad karanie. W Polsce wymiar sprawiedliwości również może zamienić uzależnionemu karę na leczenie (albo ją zawiesić, jeśli chory zacznie się leczyć).

Z tej możliwości nasze sądy korzystają jednak względnie rzadko. Bo Polska chorych, słabych i odmieńców nie lubi.

Teraz jednak ma być jeszcze gorzej.Według nowelizacji raczej trzeba najpierw karać, potem dopiero leczyć.

I leczenie po karze może być przymusowe. Alkoholik czy narkoman, który popełnił przestępstwo, po odsiadce może zostać skazany na drugą odsiadkę w zamkniętym zakładzie „leczniczo-zapobiegawczym”.

Za co? Przecież nie za popełnione przestępstwo – za to już swoje odsiedział. Jedyna odpowiedź brzmi: pójdzie siedzieć za to, że jest chory.

A jest możliwe, że pójdzie siedzieć na zawsze. Bo sąd może nakazać BEZTERMINOWĄ IZOLACJĘ UZALEŻNIONEGO po wyroku. Uzasadniając to tak: uzależnienie jest nieuleczalne, a więc zawsze może znowu popchnąć chorego do przestępstwa (tymczasem uzależnienie rzeczywiście jest nieuleczalne, ale można je zaleczyć, utrzymując trwałą abstynencję).

Podsumowując: za chorobę – dożywocie.

Jestem alkoholikiem i ćpunem. Moje leczenie często było bardzo nieprzyjemne, ale było dobre. Nie jestem zwolennikiem cackania się z chorymi. Uważam, że można postawić chorego przed trudnym wyborem: więzienie albo leczenie. Czy też: bezdomność albo leczenie. Chory potrzebuje wstrząsu.

Ale potrzebuje też wewnętrznej dyscypliny. Podkreślam: wewnętrznej. Czym innym jest przebywanie w ośrodku, w którym jest mi ciężko, ale przezwyciężam się, bo wiem, że na zewnątrz czeka mnie coś gorszego (nędza, więzienie, picie i ćpanie). Czym innym jest przebywanie w więzieniu (gdzie zresztą nieraz ćpa się na potęgę) albo w zamkniętym, quasi więziennym ośrodku dla…

No właśnie, dla więźniów czy dla pacjentów?

Człowiek zamknięty dożywotnio w ośrodku przymusowego „leczenia” będzie jeszcze bardziej bezbronny niż zwykli chorzy czy wyrokowcy. Bo społeczeństwo jeszcze mniej będzie się przejmować się takimi osobami niż innymi pacjentami czy więźniami. Bo taki wiecznie chory więzień – napiętnowany przez sąd jako nienaprawialny, nieuleczalnie cierpiący i nieusuwalnie zły, na zawsze popaprany – będzie budzić co najmniej podwójną odrazę i strach. Sprawujący nad nim władzę lekarze i sanitariusze klawisze będą więc bezkarni albo prawie bezkarni. I bardzo możliwe, że niekompetentni. No bo przecież państwo, które skąpi pieniędzy biednym dzieciom, nie będzie ich wydawać na profesjonalną opiekę nad podludźmi.

To nie klinika, to średniowieczne leprozorium dla duchowych trędowatych. Nie ma tu mowy o żadnym leczeniu, tym bardziej że leczenie uzależnionego oznacza także naukę uczciwości. Skazanie kogoś na niezawinione dożywocie taką nauką nie jest, bo jest skrajnie niesprawiedliwe i nieuczciwe. Utwierdza tylko chorego w chorym przekonaniu, że świat jest zły i nie ma się po co leczyć.

Najgorsze jest to, że uzależnieni przestaną teraz przychodzić do klinik, ośrodków i na grupy terapeutyczne. No bo co będzie, jeśli pójdę się leczyć, a nie dam rady, wrócę do nałogu, ukradnę coś i stanę przed sądem? Gdzieś w papierach będzie, że się leczyłem, że jestem uzależniony. I zamiast zwykłego roku więzienia dostanę rok więzienia, a potem dożywocie w Ośrodku Doktora Elektrowstrząsa i Sanitariusza Kopniaka. No to nie pójdę się leczyć. Pójdę ćpać i zdechnę.

Dlatego ta nowelizacja to nie tylko dożywocie dla chorych. To w zasadzie wyrok śmierci.

Tomasz Piątek / wyborcza.pl

http://bezkarnoscpolicji.info/wydarzenia/politykaprawo-wydarzenia/dozywocie-dla-uzaleznionych-nowelizacja-kodeksu-karnego/