Archiwa miesięczne: Kwiecień 2015

Mapa partii politycznych – Ryszard Kamiński‎

11182805_818090684948570_7296179028921364089_o

Czy zastanawialiście się czy nie skuteczniejszą metodą byłoby edukowanie polityczne ludzi niźli przekonywanie ich do partii KORWiN?

Może warto zrobić rzetelną i dobrze opracowaną graficznie mapę partii politycznych z wykorzystaniem ich postulatów ideowych na przestrzeni lat.

O co chodzi? Na załączonym przeze mnie obrazku widać opustoszałą prawą stronę – co ciekawe w roku 2007 PO ze swoimi postulatami była tylko delikatnie na lewo od KORWiNa – dlatego też miała tylu wyborców.
Lata się zmieniły, poglądy odwróciły, a ludzie którzy ideowo byli za PO – zostali z PO (żeby PiS nie doszedł do władzy), która wyemigrowała w stronę centrum – żeby móc jak wiatr zawieje utrzymać się przy korycie. Palikot ze swoimi postulatami również był po prawej stronie – tylko, że u góry – stąd miał też wyborców w poprzednich wyborach.

Może warto pokazać ludziom taką mapę i wytłumaczyć, że w Polsce nigdy nie rządziła prawica, dzięki takiej mapie można im to zobrazować.

Przy okazji na takiej mapie widać również – dlaczego Samoobrona i LPR mogły być w koalicji z PiS, dlaczego ludzie mówią, że PiS ma tak samo socjalistyczny program gospodarczy jak SLD itd.
Kończąc – mam prośbę do ludzi bardziej zdolnych ode mnie o wykorzystanie takich materiałów i stworzenie RZETELNEJ mapy jako materiału promującego KORWiNa – ale niekoniecznie oprawiony graficznie jako materiał partyjny – bo taka mapa jest sama w sobie relatywnie mocnym argumentem. Można również wykorzystać taką mapę z kandydatami na prezydenta.

Załączam grafikę, którą na swoje potrzeby poprawiłem, u źródła widać również takie mapy sprzed lat i jak wyglądał oryginał.

http://planktonpolityczny.blox.pl/2015/02/Mapa-polskiej-sceny-politycznej-2015-roku.html
http://janadamski.eu/2014/08/mapa-partii/

Niech od jesieni Nasz kraj zacznie stawać na nogi i na przyszłe lata wraz z Węgrami (w końcu Polak Węgier… ) nawróci Europę na odpowiednie tory.
Amen.

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=818090684948570&set=gm.855207154554647&type=1&theater

Ryszard Kamiński‎

Reklamy

Stój! Posłuchaj!

Stój! Posłuchaj!
Wielkie rzeczy prawią.
Stój – boś szalony.
Rozum ci odjęto.

Tam, twoi bracia – oni tam się krwawią.
Tyś spoczął na laurach, mówisz; trud skończony.

Stój i Posłuchaj!
Nowy świat się rodzi.
Strąć bielmo z oczu.
Już dzieło zaczęto.

W pożodze wojny i krwawej powodzi.
W samym jej łonie, nie gdzieś na uboczu.

Stój i posłuchaj…
Ton melodji śmiały.
Pekają mury.
Kajdany rozgięto.

Niewoli ducha co hańba nam grały.
Powstaje Masław a za nim Mazury.
Stój i posłuchaj…
Wróg w bolach się wije.
Świt wolności dnieje.
Wolę w Czyn zakuto.

Polska słowiańska. Polska Wielka żyje.
Powraca Sława. Wielkość. Dzieje.

Władymir, Goreją Wici tom I, 1944

Całowanie w rękę

Na próżno szukać na świecie gestu, który by tak odróżniał mężczyzn z Polski jak właśnie całowanie w rękę. Zwyczaj ten wywodzi się jeszcze z mrocznych czasów średniowiecza, gdy to rycerz oddawał po przez pocałunek cześć swojemu suwerenowi, lecz niemalże od razu gest ten został przeniesiony na kobiety, które od zawsze były traktowane z należytym szacunkiem. Niestety od dość dawna, coraz to mocniej następuje rozprężenie obyczajów na świecie i gest ten ostał się już w nielicznych krajach, w tym w Polsce, z czego możemy być dumni. Wyróżnia nas on na tle innych państw i zdecydowanie powinniśmy dalej hołdować naszym paniom w ten sposób. Jest to jedna z przyczyn, przez którą Polacy są uważani za dżentelmenów i szarmantów w niemal całej Europie. Lecz jeśli zwyczaj ma przetrwać musimy wiedzieć jak go należycie wykonywać, aby nie popełnić faux pas w towarzystwie.

Jest niesłychane jak bardzo gest ten można oszpecić i jakich karygodnych sytuacji byłem świadkiem. Nieraz widzę jak ktoś składający ten pocałunek wyrywa rękę madame do swojej twarzy, nie zwracając uwagi, nie daj Bożę, że na przykład dzieli ich spora różnica wzrostu. Innym fatalnym zwyczajem jest wykonywanie tego powitania w pośpiechu i bez szacunku dla kobiety, który jest esencją tego gestu. Lecz najgorszym widowiskiem, jakie dano mi zobaczyć ostatnimi czasy była sytuacja, gdy najpewniej nieumyślnie jakiś „dżentelmen” nie dość, że obślinił rękę swojej towarzyszce do jeszcze przykleił się do jej ręki również nosem. Jest to niewybaczalne, ale mam jednak nadzieję, że od takich sytuacji nie muszę nikogo wystrzegać.
Natomiast zacznijmy od początku. Najpierw warto wiedzieć w jakich sytuacjach ów gest jest na miejscu. Przede wszystkim w rękę całujemy jedynie w pomieszczeniach. Nigdy na dworze! Będąc pod gołym niebem wystarczy zdjąć nakrycie głowy i delikatnie ukłonić się nie zapominając o uśmiechu, taki gest jest jak najbardziej na miejscu i zapewniam, że będzie mile widziany. Druga istotna kwestia to fakt, że mężczyzna nigdy nie powinien się witać pierwszy z damą i nie ma tu nic zdrożnego, gdyż jakaś pani mogłaby sobie nie życzyć naszego towarzystwa, a nam nie wypada nagabywać. Gdy już madame zechce się z nami przywitać ważne jest wyczucie, gdyż nie wszyscy życzą sobie tak szarmanckiego gestu. Gdy pani podnosi dłoń wierzchem do góry jest to dobry sygnał do pocałunku, lecz jak trzyma rękę nisko, poziomo i do tego sztywno to, wiedz że coś się dzieje nie tak.

Co do samego pocałunku, nigdy nie powinien się on odbywać w pośpiechu, czy tak w tak zwanym przelocie. To znaczy, na przykład siedząc na widowni całować rękę pani nad jakimś innym indywiduum, jak nie raz przytrafiło się wielce czcigodnemu Jarosławowi Kaczyńskiemu w sejmie. Powinno się stanąć na wprost damy delikatnie ująć dłoń i zamiast nazbyt podnosić ją do góry, schylić się i wykonać markowany pocałunek. Ważnym jest, aby nie dotknąć ustami ręki osoby witanej, chyba że ma rękawiczki, co nie jest niezgodne z savoir vivre’m. Pocałunek w gołą dłoń mógłby świadczyć o pewnej zażyłości, co do której pani mogłaby mieć wątpliwości. Należy również pamiętać, aby nie omieszkać w podobny sposób przywitać resztę dam w otoczeniu, zaczynając od seniorki. Nietaktem by było pocałować jedynie damę, której staramy się przypodobać, a reszcie rzucić jedyne „cześć”. Byłoby to już jednoznaczne z pewnego rodzaju flirtem, który w przypadku dżentelmena nie powinien być aż tak oczywisty.

Na koniec pragnę dodać w ramach ciekawostki, że gest ten może być również stosowany wobec seniora domu na imprezie rodzinnej. W tej konkretnie sytuacji, senior powinien być powitany jako pierwszy, lecz jest to już nawet jak na mnie wyjątkowa ekstrawagancja, ale jak najbardziej zgodna z polską tradycją. Tak więc, życzę wszystkim czytelnikom pewności siebie, gdyż ani razu jeszcze nie napotkałem damy, która by odebrała ten gest negatywnie, wręcz przeciwnie, zawsze był bardzo pozytywnie interpretowany.

Autor: Damian Adam Romuald Marks

Źródło: https://www.facebook.com/profile.php?id=100002068129490&fref=ufi

Alkohol – Morderca Życia. Zagłada Narodów (Słowian). Część III

ŚWIĘTOWANIE A ALKOHOL

Święto, święty, świetlny, światłość, świat, Światowid, świadomość.
Świętowanie i alkohol się wykluczają. Ta para wygląda absurdalnie, ale dla osoby o obudzonej świadomości. Bo dla przeciętnego Kowalskiego słowo „święto”, kojarzy się „będziem pić” (alkohol) i już się cieszy, bo będzie się odurzać, jest okazja.
Alkohol obniża świadomość, bo robi ściemę na umyśle, robi się ciemno. A przecież święto to światłość.

Alkoholizm jest tak głęboko już ukorzeniony w świadomości, w kulturze (ale to jest brak kultury), że jest akceptowalny przez społeczeństwo. Dla większości, alkohol jest nierozerwalnie związany z większością uroczystości. Na „sucho” świętować ? Nie da rady.

11082637_1547926525469279_8582039105953142087_n
Kolejnym moim wytłumaczeniem, dlaczego alkohol jest tak lubiany, jest to, że my jako ludzie mamy możliwość rozumienia świata. Możemy Duchowo wzrastać, mamy element Bogów w sobie. Gen, to znaczy Duch. Ten gen został naszczepiony na jakiegoś dzikusa, zwierzę humanoidalne. Także my mamy w sobie dwie natury. Zwierzę, coś bardzo niskiego, podłego, ciemnego, czyli Ciemną Stronę Mocy (diabła) i mamy w sobie również coś wspaniałego, Boski Gen. My jako my, jesteśmy mieszanką tych dwóch Sił. I teraz od nas zależy, która strona Życia, Ciemna czy Jasna się nam bardziej podoba.
11082540_1547926695469262_6098117375131590430_n
Ten diabeł w płynie, alkohol ma takie działanie, że niszczy Boski Gen, który mamy w sobie i wtedy pozostaje dzikie zwierze, bez kultury, bez zasad, bez godności. Patrząc na twarze zaawansowanych alkoholików widać tych dzikusów, prymitywną rasą, na którą Bogowie naszczepili swój Gen. Twarze zombie i zaawansowanych alkoholików właściwie niczym się nie różnią.

Alkohol ma to do siebie, że łączy pijącego z Siłami Ciemności. Jeszcze nikt pijący alkohol nie stał się mądrzejszy. Alkohol nie jest w stanie rozwiązać żadnych życiowych problemów. A jak życie pokazuje, potrafi skutecznie zniszczyć życie i dołożyć kłopotów.

Kto już jest alkoholikiem ?

11102616_1547926592135939_4706606779712987603_nAlkoholik – alko – hohlik. „Hohlik” to jest diabeł w staropolskim języku. Wystarczy do „holik” wstawić jedną literę „h” i mamy już diabła. Zgłoski „h” mają to do siebie, że często giną na przełomie wieków. Np. Harmaty – armaty.

Każdy, kto jest sympatykiem pica alkoholu, nie koniecznie musi dużo pić, żeby być alkoholikiem. Nawet niewielkie dawki regularnego picia czynią z nas alkoholików. U nas uważa się, że alkoholikiem jest ten, który pije bardzo dużo i bardzo często i się upija. Taki ktoś jest mocno zaawansowanym alkoholikiem, albo innymi słowy mocno zniewolony przez alkoholizm. Chodzi mi o stopień alkoholizmu. Są początkujący, mało zaawansowani, średnio, bardzo itd. Wszyscy oni są alkoholikami. To tak, jak w wojsku. Są sierżanci, porucznicy, generałowie itd. oni wszyscy są żołnierzami, tylko mają różne stopnie.

Stan naszego społeczeństwa w oczach osoby o obudzonej świadomości wygląda tragicznie. Tu odurzają się alkoholem prawie wszyscy i jeszcze uważają to za coś wartościowego, godnego. Dumnie twierdzą, że bez alkoholu nie da się żyć. Przy zaawansowanym alkoholizmie właśnie tak się widzi świat, tak się myśli.
Alkoholizm zaczyna się już u dzieci, uczą się od dorosłych i otępiają się alkoholem aż do ostatnich dni swojego życia. Alkoholizują się wszystkie warstwy społeczne, biedni i bogaci, różnica jest tylko w jakości alkoholu. Ci zamożni piją droższe trunki i uważają się za lepszych od biedoty. Alkohol jest zawsze alkoholem (trucizną), czy drogi czy tani, jeden czy drugi, skutecznie niszczy życie, obniża świadomość, ogłupia. Oczywiście jest pewna różnica, tanie alkohole są bardziej toksyczne.
Tzw. żule odurzają się najtańszymi alkoholami. Nasza władza poi ich winem marki wino (mamrot). Takie wino jest winem tylko z nazwy, ono nie pochodzi z fermentacji alkoholowej, tylko z reakcji chemicznej – paskudna trucizna, silny mózgojeb. Szybko idą do piachu po takim płynie.

W przerwie w pisaniu artykułu o alkoholu, poszedłem się chwilkę przewietrzyć i spotkałem swojego kolegę biegacza. Mówię mu, że piszę artykuł o totalnej szkodliwości alkoholu, że to będą bardzo konkretne informacje, takich, których do tej pory nikt nie pisał w takim zestawieniu. A on mi mówi: „alkohol jest dla ludzi.” Ręce opadają. Widać jak bardzo mój kolega ma zatruty umysł alkoholem. Nasłuchałem się takich i podobnych głupich zdań promujących alkoholizm.
12769_1547926578802607_6386816385626291095_n
Większość Polaków tak została już zniszczona i zdeprawowana przez Siły Ciemności i ich sługi, że nie potrafią trzeźwo myśleć, ani patrzeć trzeźwo na świat. Nawet jak nie wypił, to i tak w umyśle jest pijany. Życia sobie nie wyobrażają bez tej trucizny diabelskiej.

Teraz kilka przykładów, jak to alkoholicy się usprawiedliwiają ze swojego nałogu, a nawet często uważają, że robią coś wartościowego, upijając się. Wierzcie mi, problem jest znacznie większy, głębszy niż to się tak zewnętrznie, pozornie wydaje. Ale komuś na tym zależało. Bo to jest plan zniszczenia nas, Słowian.
Przykłady:

– „Wódka jest dla ludzi mądrych” – nie zauważyłem, żeby komukolwiek picie alkoholu zwiększyło zdolność rozumowania świata, od tego się tylko głupieje i rujnuje zdrowie fizyczne.

– „Wódkę trzeba umieć pić” – czy naprawdę wódkę trzeba pić ? Czy jest taka potrzeba ? Kto odczuwa taką potrzebę to już jest mocno zaawansowanym alkoholikiem. Cóż to za umiejętność? Dewastowanie swojego życia. Nie jest to sprawa tylko indywidualna, alkoholik niszczy również swoje otoczenie i rodzinę. A najczęściej zaczyna się tak niewinnie „chodźmy na piwko”.

– „Wszystko jest dla ludzi” , w domyśle alkohol. Często to słyszałem. Tak się pijacy usprawiedliwiają. Kiedyś taka jedna kobieta powiedziała to głupie zdanie. A ja do niej: „a kanibalizm też? Prostytucja ? Złodziejstwo ? Morderstwa ? – A ona na to: „no nie”. A ja mówię: jak wszystko, to wszystko, bądźmy konsekwentni w tym co mówimy. Problem polega na tym, że większość ludzi wypowiada słowa, zdania i w ogóle nie zastanawia się co one oznaczają. A cóż można od nich wymagać ? Jak przysłowiowy Jan Kowalski nie wie jak się nazywa. Nie wie nic o swoim imieniu, a nawet go to nie interesuje, totalna ciemność.

TOASTY

To – as – ty. Logiczne znacznie tych sylab, jest takie: że ty będziesz asem. Ale ściema. Ktoś (Ciemna Strona) złośliwie użył pozytywny wyraz do niegodnych zachowań. Ale tak tu się właśnie dzieje. Diabeł kręci ogonem. Ohydne rzeczy, destrukcyjne, nazywane są ładnymi wyrazami, a o godnych rzeczach albo się nie mówi, a jak się już mówi to negatywnie, drwią sobie. Tu taki przykład, jak przestałem jeść mięso, to niektórzy nazywali mnie pogardliwie trawojadem.
11090331_1547926528802612_1317118513136844608_n
A po co toasty? Żeby ukryć i usprawiedliwić swój alkoholizm i wzbudzić w sobie radość. Ale co to za radość w odurzeniu alkoholowym ? To radość głupka. Przecież można cieszyć się, a nawet powinniśmy radować się po trzeźwemu. Ale trzeźwi ludzie są dla Ciemnej Strony niewygodni. A dlaczego ? Bo oni myślą i godnie się zachowują. Ciężko ich zniewolić i użyć do niecnych celów.

„Zdrówko” łyk, łyk, łyk, wódeczka płynie, albo jakaś inna trutka. Zdrówko ? Kac (kat), to jest straszliwe zatrucie organizmu. Wymiotowanie, czyli tak zwany paw, to jest ratunek organizmu przed śmiercią. Gdyby nie wyrzygał, to by umarł, mało kto o tym wie. To jest igranie ze śmiercią, zapraszanie jej.

A wiecie co to jest przymusowe spanie po alkoholu ? To też organizm broni się przed śmiercią, wyłącza wszystkie czynności i przechodzi na śpiączkę. Z tej funkcji naszego organizmu korzysta medycyna, żeby ratować pacjenta po ciężkim wypadku. Przy pomocy leków wprowadzają go w farmakologiczną śpiączkę np. na kilka dni. Bo organizm ma mało sił witalnych i to jest skuteczna metoda, żeby ratować. To nie od przedawkowania alkoholu się usypia, tylko organizm usypia się sam, broniąc się przed tą trutką i przed śmiercią. My powinniśmy być panami swoich ciał, dbać o nie. Wtedy i ciało nam się pozytywnie odpłaci zdrowiem i szczęściem. Kary natomiast szybko spływają na tych, którzy niszczą swoje fizyczne i psychiczne powłoki, w formie: chorób, nieszczęść, obniżenia się jakości życia.

– „Za zdrowie pań” i łyk, łyk, łyk. Nawet była taka piosenka. Tak, tak, społeczeństwu trzeba dać negatywne wzorce i jeszcze wmówić im, że to jest pozytywne. Główną siłą diabła, jest podstępność, kłamstwo. Zobaczcie jak w tym toaście jest brak logiki. Czy jakaś kobieta, będzie zdrowsza, że jacyś faceci uchleją się alkoholem ? A pijany mąż, to problem dla żony. Czyli faktycznie jest odwrotnie niż ten toast sugeruje.
Są książki z toastami, tyle tych toksycznych programów diabły napisały i programują ludzkie społeczeństwo.

– „Wypijmy za młodą parę” „gorzka wódka, gorzka wódka …”a młoda para ma się całować, „nie pijemy wódki, pocałunek był za krótki” – KOSZMAR. Młoda para wchodzi w życie pijana. Jakie życie będą mieć ? – pijane, czyli głupie. I tak to jest, widzimy, doświadczamy tego.

Jeden toast, drugi, trzeci, czwarty itd. to taka zachęta, żeby chlać i chlać. Jak jest toast to wszyscy muszą pić, kto odpuści kolejkę, ten ma w obowiązku nadrobić i pić karniaki. Diabeł jest bardzo sprytny, nikomu nie chce popuścić. Stworzył taką sieć, że społeczeństwo niszczy swoich członków grupy. Młodzi są zmuszani przez presje otoczenia, żeby chlać razem ze starymi, bo inaczej grupa ich nie zaakceptuje.

– „Za zdrowie gospodarza” – i gospodarz się cieszy i polewa. Czuje się doceniony. Pijaki (goście) też się cieszą, bo więcej mają płynu do odurzania.

Toasty, to jest czarna hipnoza. Działa bardzo skutecznie. Także ofiary tego nie widzą, a nawet nie podejrzewają komu służą upijając się. I jeszcze namawiają innych. Bardzo trudno wyrwać się z tego kręgu pijaków. Pijackie grupy, a jest ich zdecydowana większość, nie akceptują trzeźwych.

– Piosenka pijacka, bardzo popularna „… , a kto z nami nie wypije niech go piorun trzaśnie”. Jest to klątwa przeciwko trzeźwym.

– „Czas życia krótki, kropnijmy więc wódki.” Życie jest krótkie, więc trzeba go jeszcze skrócić. Często toasty są rymowane, żeby było więcej „hihihi, hahaha”. Ja w tych toastach nie wiedzę nic zabawnego, ani śmiesznego. Po prostu zupełny brak powagi Życia.

W książkach do nauki języków obcych, można czasem znaleźć rozdział pod tytułem: toasty. To najczęściej w rozmówkach. Wmawiają nam, że to jest kultura. Tradycja tak. Tra – dycja. Wyraz tradycja jest wyrazem negatywnym, ma sylabę „tra”, czyli niszczyć. Tak jak: strach, strata, trach, tragedia, trauma. A „dycja” to edycja, to jakieś kierunki. Czyli tradycja ma za zadanie niszczyć i jest to dobrze nazwane.
Są seriale telewizyjne, które pokazują, programują społeczeństwo na alkoholizm i to działa. Niby tak na wesoło „hihihi, hahaha” ulubieni aktorzy piją wino, piwo, wódkę i zabawne teksty bełkoczą.

Pamiętam 30 lat temu, bo jeszcze wtedy coś tam oglądałem na komercyjnej stacji, wtedy jeszcze nie było tyle kanałów. Taki program rozrywkowy o piciu alkoholu. Ale były jaja, było można się pośmiać. Widzowie byli zachwyceni. W tym alkoholik-show wzięli udział aktualnie najlepsi, najbardziej sympatyczni aktorzy. Wiecie po co ? Żeby przekaz był silny i skuteczny. To prawie cały naród to obejrzał, bo po to, to było zrobione. Profesor Stanisławski, taki kabareciarz był głównym tam aktorem. On robił na wesoło wykład o alkoholach. Ale toksyczny program. Profesor S. opowiadał co Polacy piją i robił to oczywiście na wesoło i pozytywnie.
Na przykład:
– piją wodę brzozową, bo to dobra na porost włosów. Zmieszał jajko z wódką i wypił ajerkoniak. A w przerwach między jego wykładem były scenki z życia Polaków (chodzi o imprezy pijackie). Pokazali taką zgniliznę moralną (na wesoło). Na koniec imprezownicy prosili o zwolnienie lekarskie, bo następnego dnia mieli iść do pracy, pili razem z lekarzem oczywiście. Profesor S. demonstrując picie różnych alkoholi upił się i nie chciał opuścić miejsca przed kamerą. Oczywiście tak to tylko wyglądało, to było wszystko grane. Przychodzi prezenterka i mówi:

– panie profesorze, kończymy program, a on pijackim bełkotem odpowiada:
-całuję rączki polskiej telewizji i ją po rękach zaczął cmokać. Potem przyszedł strażnik, żeby go usunąć, a profesor bełkocząc:
– a ja się z panem nie umawiałem. Ja w tym nie widzę nic zabawnego. Jedna, wielka destrukcja i zmowa przeciwko Polakom – Słowianom.

Potem po latach miałem nieprzyjemność poznać osobiście tego profesora, komika. Chciałem z nim trochę porozmawiać, właściwie nie dało się. Był nudny, smutny, wypalony życiowo, po prostu zombie. A przed kamerami i w radiu wesoły facio.
Miałem również nieprzyjemność poznać, jednego z najbardziej popularnych aktorów z czasów komuny, grał w 40-latku ważną rolę. Rozbawiał widzów, dobry był w tym, był bardzo lubiany. A tu miałem go na żywo. Patrzę, ale smutas, drętwy taki i cera mocno zaawansowanego alkoholika, taka ciemna, ziemista, po prostu pijak. Wzorzec dla narodu – diabelski.

To było 21 lat temu, poznałem ich w Kazimierzu Dolnym, kręcili film „Dwa księżyce” . Dowiedziałem się ile zarabiają aktorzy. Za jeden dzień kręcenia dostawał tyle, że przeciętny robotnik musiał pracować 2 miesiące. Ciemna Strona Mocy nagradza swoje sługi i troszczy się o nich.

Sanjaya
Pozdrawiam

Źródło:

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1547926508802614.1073741904.1413700288891904&type=1

Absztyfikanci Grubej Berty – Julian Tuwim

Całujcie mnie wszyscy w dupę” – Julian Tuwim
Absztyfikanci Grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, bycze chłopy.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Izraelitcy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę !
Którzy chlipiecie z “Naje Fraje”
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Item aryjskie rzeczoznawce,
Wypierdy germańskiego ducha
(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Werzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z Makabi czy z Owupe,
I rekordziści, i sportowcy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Socjały nudne i ponure,
Pedeki, neokatoliki,
Podskakiwacze pod kulturę,
Czciciele radia i fizyki,
Uczone małpy, ścisłowiedy,
Co oglądacie świat przez lupę
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Item ów belfer szkoły żeńskiej,
Co dużo chciałby, a nie może,
Item profesor Cy… wileński
(Pan wie już za co, profesorze !)
I ty za młodu nie dorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Item Syjontki palestyńskie,
Haluce, co lejecie tkliwie
Starozakonne łzy kretyńskie,
Że “szumią jodły w Tel-Avivie”,
I wszechsłowiańscy marzyciele,
Zebrani w malowniczą trupę
Z byle mistycznym kpem na czele,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
I ty fortuny skurwysynu,
Gówniarzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen Londynu
Nosisz na gębie zakazanej,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Item ględziarze i bajdury,
Ciągnący z nieba grubą rętę,
O, łapiduchy z Jasnej Góry,
Z Góry Kalwarii parchy święte,
I ty, księżuniu, co kutasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
I wy, o których zapomniałem,
Lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem,
Albo, że taka was obfitość,
I ty, cenzorze, co za wiersz ten
Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
Iżem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę!…

Alkohol – morderca Życia. Zagłada narodów (Słowian). Część II

Osobowość – Esencja
Ludzie od strony psychicznej składają się z osobowości (to co zewnętrzne) i z esencji (to co wewnętrzne).
11037639_1543319932596605_7412434380700194555_n

Teraz określimy te dwa słowa. Nadamy im nowe znaczenie, różne od tego co się używa w naszej zachodniej psychologii i przy pomocy tych nowych określeń przedstawię JAK DZIAŁA ALKOHOL.

Osobowość – to jest to co narzuca nam świat zewnętrzny. To są również nasze „maski”. Przykładem rozwiniętej osobowości, to jest pan pułkownik, pan burmistrz, pan dyrektor, pan doktor, pan mecenas, pan premier, pan prezydent, itp. To są stanowiska, funkcje (role) społeczne jakie gramy. Niektórzy, tak bardzo się tym przejmują, że przychodząc do domu ciągle jest tym pułkownikiem itp. a w domu powinien być ojcem.

Esencja – to jest to co naprawdę lubimy i kim jesteśmy. Esencję rozwija się powoli i muszą być ku temu sprzyjające warunki. Bardzo łatwo ją uśmiercić, a tym zajmuje się tzw. kultura zachodu. Esencja jest najbliżej naszej duszy, można by rzec, że jest to nawet nasza dusza. Przykłady: u małych dzieci widoczna jest esencja, mówią co myślą, nie mają masek, są spontaniczne. Ale co ? Żyją w świecie dorosłych, którzy na co dzień używają masek i to wielu masek, często kłamią, bo po to jest maska żeby się ukryć. Dzieci szybko się orientują, że to nie jest interes być szczerym, prawdomównym, że na kłamstwie można zyskać i zaczynają zatracać swoją esencję. Ich środek ciężkości życia przenosi się do osobowości. Np. taki pastuszek, to jest przykład dla kogoś kto ma słabą osobowość a mocną esencje.

10988282_1543320172596581_7124998635653271116_nCechą ludzi żyjących blisko Natury, którzy muszą zmagać się z przeciwnościami jest to, że mają widoczną esencję a słabą osobowość. Natomiast cywilizacja zachodu nadmiernie rozbudowuje osobowość kosztem esencji.

My, żebyśmy mogli wzrastać duchowo i rozwijać szlachetne cechy charakteru, potrzebujemy mieć silną osobowość i silną esencję. Rozwój ten powinien być harmonijny. Nadczynność osobowości, czy esencji jest to tak szkodliwe jak nadczynność tarczycy.

Osobowość rozwija się bardzo łatwo i bardzo szybko. Wystarczy tylko komuś dać wyższe stanowisko, pieniądze, prestiż społeczny i natychmiast osobowość się rozwija. Ale wystarczy go tylko z pracy wyrzucić, zabrać mu stanowisko, tytuły, wille, pieniądze, władzę, samochód i w ciągu jednego dnia z tego wielkiego pana pułkownika, burmistrza czy dyrektora zrobi się pięcioletnie płaczące dziecko, bezradne, załamane. Balon (osobowość) bardzo łatwo napompować i wystarczy tylko jedno ukucie, powietrze zejdzie i nie ma osobowości. Pozostanie mu tylko esencja, czyli to kim on jest.

Jeśli miał ten ktoś esencję na wysokim poziomie, ładnie rozwiniętą i mocną osobowość, to jeśli zabierzemy mu osobowość to dalej on będzie tym kim był, tylko tyle, że nie będzie miał samochodu, pieniędzy, itp. ale charakter mu pozostanie jaki miał.

10659422_1543320009263264_5101373145385650181_nMy mamy taką możliwość, że możemy żyć raz w bardziej osobowości, a raz w bardziej esencji, w zależności od okoliczności i potrzeb. I tak np. idąc do pracy przeżyjemy w osobowości, bo praca tego wymaga, jesteśmy np. dyrektorem, tam trzeba mocno rządzić i dbać o interes firmy i jest to dobre. Wracając do domu, powinniśmy przestawić się na esencję i być czułym mężem, troskliwym, kochającym ojcem. Problem w tym, że taka osobowość (maska) przyrasta na stałe i wielu ludzi nie potrafi świadomie zmieniać stron. Taki np. pułkownik, który jest 24 h na dobę pułkownikiem z życia rodzinnego robi koszary, a z rodziny tworzy piekło. Co dobre jest w wojsku często jest bardzo negatywne w rodzinie.

Z kolei ktoś, kto w życiu zawodowym za bardzo kieruje się esencją, to jak się mówi: „zjedzą go z butami”. Jest naiwny, łatwowierny, nie umie walczyć o swoje.
Ten rodzaj cywilizacji, w której żyjemy, uśmierca esencję gdzieś na poziomie 3 – 5 letniego dziecka. Większość tych dyrektorów, pułkowników, których poznałem, to są właśnie dzieci w starych ciałach. Niesmacznie i niezdrowo to wygląda, wręcz tragikomicznie.

Alkohol to taki narkotyk, który usypia osobowość. A uaktywnia esencję. I np. mówi się: „ten Heniek to dobry chłop, dba o żonę, dzieci, do roboty chodzi, ale jak się nachleje to robi awantury, bije żonę, dzieci, sąsiadów, policja często interweniuje. Ale tak poza tym to dobry chłop” – Oj, nieprawda. Z tego co tu napisałem wynika jednoznacznie, że Heniek jest agresywnym awanturnikiem, tylko po trzeźwemu boi się i tak jest z wieloma innymi ludźmi. Jak są trzeźwi boją się i wtedy udają grzecznych, miłych, a jak się napiją to pokazują kim są.

10985178_1543320095929922_2749023712780906377_nPoznałem kiedyś takiego wielkiego dowódcę, pana pułkownika. Zarządzał tysiącami żołnierzy, miał bardzo dużą władzę, większą niż obecny burmistrz, bo to były czasy komuny. Kilka razy widziałem tego wielkiego dowódcę w stanie upojenia alkoholowego. Jedna butelka wina i z tego naszego Napoleona, robiło się głupie, agresywne 5 letnie dziecko. Głupio się cieszył i szukał sprzeczki z członkami swojej rodziny.

Jak to możliwe ? Co się stało z tym wielkim panem pułkownikiem ? Trochę alkoholu i jakby ktoś zupełnie inny. Rozkapryszony bachor, bez dyscypliny i bez godności, jak również bez intelektu. A to proste. Alkohol to narkotyk, przełączający na esencję. Czyli tak naprawdę ten pułkownik taki był jak opisałem.

Przy pomocy psychologicznej wiedzy o osobowości i esencji można wiele wytłumaczyć zjawisk psychologicznych – społecznych. Nasza zachodnia psychologia nie zna tych pojęć.

Dlaczego na spotkaniach towarzyskich prawie zawsze towarzyszy alkohol, jako nieodzowny towarzysz życia ? Jaka psychologia za tym stoi ? Można tłumaczyć i wiele z nich będzie prawdziwych. Chodzi mi o to, żeby to zjawisko wyjaśnić, dlaczego to tak działa, a nie inaczej.

Ponieważ większość tutejszych ludzi żyje w osobowości, czyli w czymś sztucznym i zewnętrznym (maska). Jest potrzeba wyluzowania się. Żeby przez chwilkę być tym, kim się naprawdę jest. Alkohol to umożliwia, usypia osobowość i wtedy się dobrze gada, impreza się rozkręca, robi się wesoło. Robiąc coś takiego regularnie szybko popada się w alkoholizm. Tacy ludzie zatracają zdolność towarzyskich rozmów bez odurzenia się.

Zdrowy, świadomy człowiek nie potrzebuje żadnych substancji rozweselających (alkohol, narkotyki) , żeby mógł prowadzić towarzyskie rozmowy. Kiedy trzeba jest szefem w pracy, a już za 5 min może się spotkać z przyjacielem i sobie wesoło gawędzić (po trzeźwemu).

Tylko esencja może lubić esencję. Osobowości nigdy się nie polubią, bo to jest coś takiego jak nasze ubranie, czyli coś zewnętrznego.
Osobowość to forma, a esencja to treść.

Większość ludzi, którzy mają tu nad nami władzę polityczną, czy religijną, prawie, że nie mają esencji, czyli wewnętrznie są martwi, to coś podobnego do zombie.
Kiedyś miałem nieprzyjemność, a było to ciekawe doświadczenie, poznać z odległości 2 m najważniejszych przedstawicieli polskiej władzy. Mam łatwość wyczuwania stanów umysłów i emocji u innych ludzi. Dosłownie przeraziłem się kim oni są. Oni wewnętrznie byli martwi, nie odczuwało się od nich żadnych emocji. Miejscowa ludność miała do nich pretensje, bo tam był protest i co mnie dziwiło i zaskakiwało, że na oczywiste zarzuty, gdzie przeciętny Kowalski spalił by się ze wstydu, oni spokojnie odpowiadali na pytania. Np. -„to nieporównywalne”, dla mnie to nie byli ludzie. Tam też poznałem osobiście lidera dużej partii politycznej, do dzisiaj są u steru władzy. Zobaczyłem wystraszone, duże dziecko, kukłę, marionetkę. Widać, że nie miał żadnej realnej władzy, ktoś go tylko wystawił. On nawet nie miał porządnej osobowości.

Łącznie się w pary.

Dlaczego jest aż tak źle ?

10989152_1543319969263268_2268698913816627785_nMożna by mówić wiele. Niska świadomość, niska kultura, nie znajomość Praw Życia, konsumpcjonizm, materializm, itp. A ja tu wyjaśnię w oparciu o pojęcia esencji i osobowości.

On i ona jak się poznają to się czarują. Pokazują sobie wzajemnie kim nie są. Bo pokazują osobowość, maski. A potem pewnego razu, może być to przed ślubem lub po ślubie, maski spadają, nie można ich zbyt długo utrzymywać. Jest to zbyt męczące. Ludzie się poznają, a dokładniej poznają swoje esencje, czyli kto kim jest. I doświadczają najczęściej ból i rozgoryczenie, mają pretensje do siebie. Np. „A to ty jesteś taki? Nie wiedziałam”, „ A to ty jesteś taka”.

Żeby ludzie żyli esencją, czyli tym kim są, nie byłoby takich przykrych rozczarowań.
Esencja nie koniecznie musi być dobra, może być: dzika, fałszywa, agresywna, głupia itd. A może być i godna, szlachetna, odważna itd. Czyli są złe i dobre esencje, w zależności kto jaki ma poziom świadomości. Zła, ciężka esencja świadczy o tym, że środek ciężkości świadomości jest w Ciemnej Stronie Mocy.

A dlaczego nasi przywódcy polityczni czy religijni tak rzadko są abstynentami ? Często są również moralnie wykolejeni. Ponieważ tak ma być. Oni reprezentują Ciemność i muszą mieć ciemne cechy charakteru. Bo gdybyśmy żyli w systemie godnym, to i ci, którzy zajmowaliby wysokie stanowiska musieliby mieć godne cechy.

Dawanie na przywódców osoby niegodne dla Ciemnej Strony jest to bardzo duża korzyść. Po pierwsze: bardzo łatwo jest nimi manipulować tymi przywódcami. Oni za kasę zrobią dosłownie wszystko. Podpiszą najbardziej niszczącą naród ustawę czy wyślą swoich obywateli na rzeź, która się nazywa wojna w imię czegoś tam. A po drugie, ci zdegenerowani przywódcy stanowią paskudny wzorzec dla społeczeństwa. Także nic dziwnego, że nasi przywódcy chleją, bo mają chlać, żeby społeczeństwo rozpijać a potem rabować, rozkradać.

Sanjaya

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1543319719263293.1073741898.1413700288891904&type=3