Archiwum kategorii: Medycyna i Zdrowie

O legalizacja marihuany, absurdy prawa, o potrawach Słowiańskich – wywiad z Robertem Makłowiczem

Ciekawy wywiad z grupy Cannabis News TV co ciekawe wspomniał o historii potraw jakie zażywali Prasłowianie, warto obejrzeć ten ciekawy wywiad.

Reklamy

Czarnuszka siewna – lekarstwo dobre na wszystko, no prawie :)

czarnuszkaCzarnuszka siewna (Nigella sativa) zwana także czarnym kminkiem (black cumin, khalonji) to niepozorna roślinka posiadająca ziarenka o olbrzymiej mocy. Wspominana już w zapisach biblijnych, używana jako panaceum przez starożytnych, którzy uważali, że czarnuszka i jej drogocenny olej „leczy wszystko z wyjątkiem śmierci”. Nazywana czasem „złotem faraonów”, jako że sam Tutenchamon miał w swoim grobowcu fiolkę z czarnuszkowym olejem – tak po prostu „w razie W”, gdyby mu cokolwiek tam w zaświatach zaczęło dolegać. Coś, o czym wiedzieli nasi przodkowie dzisiejsi naukowcy potwierdzają licznymi badaniami (na dzień dzisiejszy ponad 700 badań): czarnuszka w istocie stanowi panaceum na wiele dolegliwości.

A konkretnie na co pomaga czarnuszka i jej olej?

Wszędzie tam, gdzie pojawia się stan zapalny czarnuszka stanowi niezrównany oręż aby się z nim rozprawić. Również wszędzie tam, gdzie szwankuje system immunologiczny. Dlaczego tak się dzieje? Otóż nasionka czarnuszki posiadają ponad 100 aktywnych substancji, z czego część zapewne nie została jeszcze przez naukowców odkryta. To prawdziwa skarbnica związków biologicznie aktywnych!

czarnuszkaO wartości czarnuszki niech zaświadczy też fakt, że tzw. wielki przemysł bardzo ostrzył sobie ząbki aby ją dla siebie opatentować. Mianowicie takie wnioski patentowe w wielu krajach złożyła wielka korporacja Nestle (której żadnych produktów już nie kupuję – nie, bo nie). Oczywiście Nestle wszystkiemu zaprzeczyło, odpowiadając, iż jakoby chodziło jedynie o opatentowanie produkcji tylko pewnych związków czarnuszki działających przeciwko alergiom pokarmowym (chodziło o tymochinon), co podobno „odkryli” pracujący dla korporacji naukowcy. Oczywiście niczego nie odkryli, bowiem szereg prac na temat antyalergicznego działania czarnuszki można zwyczajnie znaleźć na pubmedzie.

Spójrzmy  zatem jakież to główne aktywne substancje zawierają w sobie te malutkie czarne ziarenka, dzięki którym nabierają one tak niezwykle silnych właściwości antyzapalnych, antynowotworowych, antyoksydacyjnych i jednocześnie ochronnych:

– różnorodne kwasy tłuszczowe (linolowy, alfa-linolenowy, rzadki w przyrodzie eikozadienowy, palmitynowy, mirystynowy i inne)

– fosfolipidy i fitosterole

– cenne flawonoidy i równie cenne saponiny

– białka (osiem z dziewięciu niezbędnych aminokwasów) i węglowodany

– alkaloidy m.in. nigellinę, nigellaminę, nigellidynę, nigellicynę – rzadkie w świecie roślin)

– olejek eteryczny zawierający m.in. tymochinon, limonen, karwakrol, karwon i in.

– witaminy A, E, F, B1, B3, B6, biotynę, związki mineralne m.in. cynku, selenu, magnezu, wapnia, żelaza, sodu i potasu

Te wszystkie skarby natury umieszczone w małych czarnych nasionkach w idealnej proporcji sprawiają, że czarnuszka i jej olej znakomicie obniżają stres oksydacyjny! To nam dużo tłumaczy, bowiem oznacza, że wszędzie tam, gdzie stres oksydacyjny się pojawia – czarnuszka przynosi ulgę i ukojenie, pomagając systemowi uporać się z zachwianiem równowagi i przywrócić ową utraconą równowagę czyli innymi słowy stan zdrowia. Krótko mówiąc – dokładnie tak jak mawiali starożytni – leczy wszystko z wyjątkiem śmierci :)

Przeciwwskazań do jej stosowania w zasadzie brak. Jedynie podczas ciąży i karmienia należy jej stosowanie skonsultować z lekarzem.

Oto 20 powodów dla których czarnuszkę oraz jej olej warto pokochać:

1. Ma działanie immunoprotekcyjne. Zawarte w niej związki wzmacniają układ odpornościowy, pobudzając m.in. syntezę interferonu czy wzrost ilości limfocytów i makrofagów stojących na straży naszego zdrowia. Warto sięgnąć po czarnuszkę szczególnie teraz, na przełomie sezonów, aby wzmocnić organizm.

2. Poprawia samopoczucie alergikom. Regularne przyjmowanie oleju z czarnuszki przez 6-8 tygodni powoduje znaczną poprawę symptomów. Czarnuszka – podobnie jak witamina C – jest świetnym antyhistaminikiem.

3. Pomocna dla astmatyków. Po kilku tygodniach stosowania oleju z czarnuszki uzyskano znaczącą poprawę u 80% badanych (szczególnie pozytywnie odpowiadały dzieci): poprawiła się wydolność płuc, ustąpił świszczący oddech i można było zmniejszyć dawki konwencjonalnych farmaceutyków (inhalatorów).

4. Pomoże uporać się z anemią. W wielu badaniach wykazano, iż regularne stosowanie oleju z czarnuszki podnosiło poziom hemoglobiny i erytrocytów. Naprawdę nie jest konieczne jadanie martwych tkanek zwierzęcych, skoro można używać czarnuszki. Jednak doktorzy uparcie przepisują żelazo i każą „jeść dużo mięsa” przy anemii. Jak widać nie jest to jedyny sposób aby pożegnać anemię :)

5. Ma silne działanie antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybicze.Naukowcy podejrzewają, że stoi za tym spora zawartość tymochinonu. Podanie czarnuszki powodowało w ciągu 3-10 dniowej kuracji zahamowanie wzrostu patogenów, w tym również Candida Albicans. W dobie powszechnego zagrzybienia jak również zbliżającego się przełomu sezonów skutkującego jak zwykle wzrostem  przeziębień, gryp, infekcji zatok, oskrzeli itd. – warto o tym fakcie pamiętać. W czarnuszce siła! :)

6. Ma również działanie przeciwpasożytnicze. Olej z czarnuszki wykazał w badaniach działanie przeciwtasiemcowe u dzieci chorujących na tasiemczycę. Czarnuszkowa kuracja okazała się też skuteczna w przypadku zakażeń przywrą, nie powodując przy tym żadnych działań ubocznych. Czarnuszka dzięki poprawie funkcji układu immunologicznego skutecznie zwalcza również owsiki, blastocytozę, a nawet włośnia krętego. Pod tym kątem olej z czarnuszki ma działanie silniejsze nawet od oleju czosnkowego.

7. Czarnuszka chroni przed skutkami promieniowania. W badaniach czarnuszka zapobiegała uszkodzeniom wywołanym promieniowaniem jonizującym w radioterapii. To ważna informacja dla tych, którzy poddawani są naświetlaniom promieniami w radioterapii chorób nowotworowych.

 black-cumin470

8. Pomaga pozbyć się nadciśnienia. Czarnuszka nie tylko obniża ciśnienie krwi i zmniejsza ryzyko powstawania zakrzepów, ale również chroni przed wzrostem homocysteiny, prowadzącej do rozwoju miażdżycy.

9. Przeciwdziała tworzeniu się kamieni nerkowych. Obniża stężenie szczawianów w moczu i hamuje formowanie kamieni nerkowych.

10. Działa przeciwwrzodowo na żołądek. Olej z czarnuszki powoduje wzrost ilości mucyny w błonie śluzowej żołądka. Czarnuszka ma również udowodnioną skuteczność przeciwko bakteriom Helicobacter pylori. Przynosi ulgę w przypadku symptomów refluksu żołądkowo-przełykowego.

11. Ma działanie cytotoksyczne – przeciwnowotworowe. Hamujeangiogenezę i metastazę komórek nowotworowych, stymuluje syntezę cytokin: interleukin, TNF-α oraz interferonu, immunoglobulin skierowanych przeciwko antygenom rakowym. Czarnuszka ma też zdolność wywołania apoptozy(zaprogramowanej śmierci) komórek rakowych – działa silnie antyutleniająco. Badania były robione w stosunku do licznych rodzajów nowotworów, między innymi białaczki, nowotworów okrężnicy, płuc, macicy, prostaty, piersi, jelita grubego, wątroby, mózgu czy nawet wyjątkowo niebezpiecznego i podstępnego raka trzustki. Czarnuszka nie czyni przy tym szkody komórkom zdrowym.

czarnuszka kwiat12. Pomaga opanować zmiany skórne. Olej z czarnuszki jest tradycyjnie stosowany w przypadkach trądziku, łuszczycy, przy atopowym zapaleniu skóry, grzybicy skóry, wysypek, zmianach wywołanych zakażeniem bakteryjnym lub poparzeniem słonecznym. To ostatnie mogę potwierdzić własnym niedawnym doświadczeniem: kiedy w środku lata podczas prac w ogródku nieopatrznie spiekłam sobie odsłonięty kark, prosiłam następnie męża aby kilkukrotnie w ciągu dnia smarował mi obolałe miejsce olejem z czarnuszki (nie miałam akurat w domu kapsułek z witaminą E) i w ciągu najbliższej doby miejsce to było wyleczone z oparzenia słonecznego – naskórek był w doskonałym stanie, ból zniknął, złuszczenie naskórka nie nastąpiło. Doskonałe remedium!

13. Ma działanie antycukrzycowe. Reguluje poziom cukru we krwi: działa  ochronnie na trzustkę sprzyjając jej regeneracji i proliferacji wysp trzustkowych beta odpowiedzialnych za produkcję insuliny.

14. Chroni przed uszkodzeniami wątrobę i nerki. Zarówno gdy czynnikami szkodliwymi są metale ciężkie czy też dostające się do ustroju ksenobiotyki (np. leki) czarnuszka chroni te dwa ważne narządy: oczyszcza ustrój z toksyn i przywraca prawidłowe poziomy markerów stresu oksydacyjnego.

15. Chroni przed osteoporozą. Zwiększa gęstość mineralną kości dzięki zwartości kwasów tłuszczowych oraz silnemu działaniu antyutleniającemu i antyzapalnemu.

16. Działa kojąco na ośrodkowy układ nerwowy. Stwierdzono działanie antydepresyjne, sedatywne (uspokajające) i anksjolityczne (przeciwlękowe) czarnuszki. Można powiedzieć, że działa jak adaptogen zwiększając naszą odporność na stres, przeciwdziałając stanom depresyjnym i/lub lękowym i poprawiając samopoczucie. Obiecująco przestawia się czarnuszka również jako oręż w zwalczaniu symptomów epilepsji czy choroby Parkinsona.

17. Pomocna w przypadku chorób autoimmunologicznych. Znowu kłaniają się niezwykłe właściwości antyzapalne, antyhistaminowe i zmniejszające stres oksydacyjny, dzięki którym czarnuszka przynosi chorym poprawę samopoczucia w postaci zmniejszenia symptomów.

18. Doskonała na problemy z włosami. Przeciwdziała łysieniu, hamuje wypadanie włosów, pozwala pozbyć się łupieżu i spowodowanego stanem zapalnym swędzenia, pobudza porost włosów i zwiększa gęstość czupryny.

19. Przyspiesza gojenie się ran. Owrzodzenia, skaleczenia, rozpadliny, zmiany ropne itd. zagoją się szybciej dzięki czarnuszce.

20. Wpływa pozytywnie na układ rozrodczy. Reguluje miesiączkowanie, wspomaga laktację u matek karmiących, a nawet stwierdzono jej działanie antykoncepcyjne podobne do etynyloestradiolu (syntetycznego estrogenu, składnika współczesnych tabletek antykoncepcyjnych), nie wykazując jednocześnie aktywności estrogenowej. Dobra wiadomość dla panów jest taka, że czarnuszka naturalnie podnosi u nich poziom testosteronu.

Jak widzicie – takie malutkie niepozorne ziarenka, a ile w nich mocy!Warto jednak w tym miejscu dodać, że sama czarnuszka aczkolwiek jest wspaniałym darem natury – nie zastąpi zmiany stylu życia. Żeby była jasność: jeśli dla przykładu chcesz pozbyć się candidy ze swoich jelit, to nie wystarczy tylko samo stosowanie w tym celu  czarnuszki jeśli  jednocześnie nadal opychać się będziesz codziennie tonami słodyczy. Jeśli chcesz się pozbyć artretyzmu, to nie wystarczy stosowanie czarnuszki jeśli oprócz tego równocześnie trzy razy dziennie będziesz dzień w dzień  obżerać się mięchem i podrobami.  Jeśli tak – to nie narzekaj potem, że „ta cała czarnuszka w ogóle nie działa”. Czarnuszka w tym wypadku może po prostu nie dać sobie rady, a na pewno nie tak szybko jak by się można było spodziewać. Przywracanie zdrowia i jego utrzymanie jest proste (i do tego piękne w swojej prostocie), lecz jeśli chcesz sam dla siebie stać się swoim lekarzem, to należy bezwzględnie trzymać się sztywno pewnych zasad, a właściwie jednej. Po pierwsze nie szkodzić. Rozumiemy się?

 Nigella_sativa_-_Köhler–s_Medizinal-Pflanzen-227

Żyjemy ponadto w czasach gdy wszystko chcemy szybko i natychmiast. Nie zapominajmy jednak, że na nasze dolegliwości (z wyjątkiem urazów) zawsze pracujemy całymi latami, nie nabywamy ich przecież szybko i natychmiast. Dlatego wyjątkową głupotą byłoby oczekiwać, że szybko i natychmiast znikną. Nie znikną, nie oszukujmy się. Twoje ciało cierpliwie znosiło zniewagi przez długi czas, teraz Ty wykaż się cierpliwością i daj mu czasu tyle ile będzie potrzeba, aby wróciło do dawnej równowagi. Zauważ, że to nie jest tak, że „czarnuszka leczy”. Sama w sobie nie leczy, bo nie ma na tej planecie niczego, co „leczy” samo w sobie. Zawsze leczy nas ciało, bo tylko ono wie jak to zrobić. Czarnuszka tylko ułatwia mu robotę, resztę robi już Twój system immunologiczny. Pod warunkiem, że mu nie przeszkadzasz.

Jak stosować czarnuszkę?

Czarnuszkę można stosować zarówno zewnętrznie (na skórę, włosy i paznokcie) jak i wewnętrznie. Używa się albo ziarenek (całych, utłuczonych w moździerzu lub zmielonych w młynku do kawy) albo oleju tłoczonego na zimno. W krajach Bliskiego Wschodu wierzy się w to, że żucie profilaktycznie „dla zdrowotności”  10 ziarenek czarnuszki dziennie trzyma z dala wszelkie choroby. To dobry pomysł, na pewno lepszy niż żucie toksycznych konwencjonalnych gum do żucia.

w kuchni profilaktycznie, jako przyprawa: zmielona czarnuszka doskonale zastępuje pieprz. W przeciwieństwie do niego nie drażni jednak przewodu pokarmowego ani nie zakwasza organizmu (pieprz jest przyprawą zakwaszającą). Warto wypełnić swoją pieprzniczkę zmieloną czarnuszką zamiast tradycyjnego pieprzu. Całe lub zmielone ziarenka można dodawać do pieczenia chleba (do ciasta oraz jako posypkę na wierzch), do zup, sałatek, kanapek, do bigosu i innych duszonych warzyw, przy wyrobie domowego sera, wina czy przy kiszeniu warzyw.

ser-z-czarnuszka

Ser z czarnuszką Marka Grądzkiego

– w postaci naparu: parzymy jak herbatkę czyli zalewamy wrzątkiem 1 łyżkę zmielonych nasionek, parzymy ok. 20 minut i odcedzamy. Taki napar można osłodzić miodem. Stosować zewnętrznie do przemywania zmienionej chorobowo skóry, jak płukankę do włosów oraz wewnętrznie (pijemy 1/2 szklanki naparu 2-3 razy dziennie).

– w postaci oleju: do stosowania zewnętrznie na skórę lub włosy oraz wewnętrznie (łyżeczka oleju 2-3 razy dziennie, dzieci połowę tego). Olej z czarnuszki jest dostępny również w kapsułkach, jednak wtedy wychodzi sporo drożej niż ten zakupiony w buteleczce. Pamiętajmy, aby kupować tylko olej z czarnuszki tłoczony na zimno. Po otwarciu przechowujemy go w lodówce.

– w postaci nalewki: pół szklanki zmielonej czarnuszki zalać szklanką alkoholu 40% i odstawić na co najmniej tydzień, po czym przefiltrować przez watę. Można używać zewnętrznie jak i wewnętrznie, podobnie jak olej. W przypadku zakażeń o charakterze grzybiczym (np. candida) nalewka na bazie alkoholu jest bardziej skuteczna niż napar.

– w postaci ziołomiodu: na każdą łyżkę miodu dać łyżeczkę zmielonej czarnuszki i utrzeć razem na papkę, bardzo pomocną przy przeziębieniu (podobnie zresztą jak mieszanka miodu i cejlońskiego cynamonu): działa wykrztuśnie, łagodzi kaszel i ból gardła. Papkę można też stosować zewnętrznie na skórę w postaci maseczki, a jeśli zmielimy nasionka nieco grubiej to peelingu.

 Bezpieczeństwo czarnuszki

Jako przyprawa czarnuszka była stosowana przez naszych przodków od niepamiętnych czasów, nie ma przeciwwskazań do stosowania czarnuszki jako przyprawy – nawet w czasie ciąży. Podobnie jak innych ostrzejszych w smaku przypraw małym dzieciom nie podaje się czarnuszki przed ukończeniem 1 roku życia. Jeśli zaś spożywamy leczniczo olej lub nasiona, to w czasie ciąży i karmienia nie zaleca się regularnego spożywania.  Nie stwierdzono skutków ubocznych czarnuszki lub jej oleju pod warunkiem stosowania zalecanych dawek. Jak ze wszystkimi ziołami stosowanymi terapeutycznie zaleca się też robić krótkie przerwy w stosowaniu raz na jakiś czas.

Pomocne linki:

1.http://www.woia.pl/dokumenty/Wlasciwosci%20fitoterapeutyczne%20czarnuszki%20siewnej%20-%20malenkich%20ziarenek%20o%20wielkiej%20mocy.pdf

2. http://www.herbapolonica.pl/magazines-files/5156139-13.pdf

3. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/?term=nigella

4. http://www.myblackseed.com/SearchResults.asp?Cat=1831

5. http://naturalsociety.com/10-benefits-nigella-sativa-black-seed/

6. http://medico.seomex.pl/czarnuszka-siewna-niella-sativa-l/

7. http://www.wikiwand.com/pl/Czarnuszka_siewna

Unia Europejska zakazała ziołolecznictwa

Od tego weekendu w państwach należących do Unii Europejskiej wprowadzono restrykcyjne prawo delegalizujące setki naturalnych ziół leczniczych używanych na naszym kontynencie od pokoleń. Według brukselskiego reżimu celem jest ochrona konsumentów przed potencjalnie niebezpiecznymi dla zdrowia „tradycyjnymi” medykamentami.

Według nowej dyrektywy UE, lekarstwa pochodzenia ziołowego będą musiały być rejestrowane. Produkty będą musiały spełniać kryteria bezpieczeństwa, jakości i standardów produkcji. Dodatkowo wymogiem jest dołączanie do produktów informacji o możliwych skutkach ubocznych. Producenci preparatów ziołowych twierdzą, że nowe regulacje wypchną ich z rynku i zmuszą do zamknięcia firm.

Naukowcy, prowadzący w 2009 roku badanie dla brytyjskiej agencji farmaceutycznej MHRA (Medicines and Healthcare Products Regulatory Agency) poinformowali, że 26% dorosłych w Wielkiej Brytanii przynajmniej raz w ciągu ostatnich dwóch lat używało preparatu ziołowego. Przeważnie produkty te są kupowane w sklepach ze zdrową żywnością i w aptekach. Powszechnie stosuje się zioła takie jak echinacea (na przeziębienia), dziurawiec ( depresja, niepokój) i waleriany stosowane przy bezsenności.

Brytyjska agencja twierdzi, że dzięki regulacji unijnej może się udać wpoić obywatelom bardziej uważne stosowanie lekarstw pochodzenia ziołowego. Po wspomnianych badaniach stwierdzono, że 58% respondentów uważa te produkty za bezpieczne, dlatego, że są pochodzenia naturalnego. Według oponentów ziołowe leki mogą powodować szkodliwe efekty uboczne.

Według naukowców dziurawiec może zaburzać działanie pigułek antykoncepcyjnych, podczas gdy miłorząb I żeńszeń rzekomo znane są z tego, że reagują ze specyfikiem rozrzedzającym krew o nazwie Warfarin. W lutym tego roku wspomniana agencja MHRA zdelegalizowała odchudzającą herbatkę z wiciokrzewu japońskiego twierdząc, że zawiera dwa razy więcej ziołowego xenicolu niż jest to dozwolone.

Od tej pory producenci preparatów ziołowych będą musieli udowodnić, że ich produkty są zrobione zgodnie ze standardami i zawierają stałą i jasno oznaczoną dawkę. Produkty znajdujące się w sprzedaży będą mogły być w obiegu do czasu przekroczenia dat ich przydatności. Dla nowych specyfików konieczne będzie przejście skomplikowanej procedury akceptacyjnej. Dopuszczone preparaty ziołowe będą odpowiednio oznakowane a pozostałe staną się nielegalne.

Komentarz: Już od dłuższego czasu do niektórych mieszkańców Europy zaczyna docierać, że żyjemy w ustroju podobnym do tego z lat trzydziestych w Niemczech i de facto Unia Europejska zaczyna być sukcesorem projektu zjednoczeniowego podjętego w latach czterdziestych. Do tłumaczenia swoich posunięć stosowana jest zmasowana propaganda udoskonalona przez lata wersja propagandy pewnego niemieckiego doktora Josefa. Różnica polega tylko na tym, że podboje militarne zastąpiono podbojami gospodarczymi.

Poziom zamordyzmu jednak ciągle wzrasta i oczywiście każde kolejne spętanie obywateli uzasadniane jest ich dobrem.

Zastanówmy się, jakie będą konsekwencje regulacji delegalizujących ziołolecznictwo. Po pierwsze beneficjentem będą koncerny farmaceutyczne, które zapewne mają spory udział w lobbowaniu tej szkodliwej regulacji. Prawdopodobnie wiele specyfików będzie celowo usuwanych z rynku lub nań niedopuszczanych a głównie te posiadające chemiczne odpowiedniki.

Druga płaszczyzna to zdrowie obywateli, oczywiście zakazywanie stosowania wiedzy znanej od pokoleń nie ma na celu poprawy a pogorszenie stanu zdrowia całej populacji. Jak poradzi sobie z tym rynek preparatów ziołowych? Prawdopodobnie tak jak w przypadku każdej prohibicji, dojdzie do rozkwitu czarnego rynku, który będzie „bohatersko” zwalczany za pomocą wszystkich dostępnych środków nacisku.

Niestety wygląda na to, że żyjemy w europejskiej wersji faszyzmu, którą od faszyzmu znanego z definicji różni głównie to, że nie nazywamy go faszyzmem…

4 zamienniki kawy które dają energię

http://grzegorzolifirowicz.pl/4-zamienniki-kawy-ktore-daja-energie/

Wstajesz rano – kawa. Drugie śniadanie – kawa. W pracy w połowie – kawa, no bo ile można. Do obiadu – kawa. Spotkanie z przyjaciółmi – dzisiaj nie przy piwie, więc kawa. Na kolację też jedna, bo masz jeszcze trochę roboty na wieczór. Znajome? Dla mnie tak. Jakiś czas temu zauważyłem, że ciągłe picie kawy zmieniło się w ciągłe picie lury i czarnego potu, a z ceremonii radowania się smakiem, zapachem i pianką stało się orgią kofeiny. Czas na zmiany! Jeśli interesują Was sposoby na pozyskanie energii do życia w inny sposób, niż galony czarnego napoju, to zapraszam do czytania. (…)

1. PIEPRZ CAYENNE!

Sposób pierwszy, to poranna dawka na przebudzenie. Co ciekawe, metoda przyszła do mnie kiedyś na skrzynkę spamową, w jakimś zapomnianym już newsletterze. O co chodzi? Otóż po przebudzeniu, na czczo, z zalepionymi oczami, udajemy się do kuchni. Bierzemy szklankę w dłoń i lejemy do niej letnią wodę. Następnie, do tej wody wyciskamy cytrynę. Ilość soku w zależności od upodobań. Na koniec, najważniejsza sprawa, dodajemy szczyptę pieprzu cayenne (albo i dwie dla mocniejszych doznań). Mieszamy. Pieprz nie jest z tych co się utrzymują na wodzie, więc łatwo zrobi nam się z tego czerwonawy roztwór, który należy wypić. Tyle! Trochę jest ostro na początku, ale da się przywyknąć. A jakie profity?

Po pierwsze, generalnie ostre żarcie i ostre przyprawy przyspieszają metabolizm. Sam po sobie zauważyłem, że kilka dni kuracji cayenne i szybciej trawię śniadania, obiady itp. Może się to przydać, gdy ktoś chce popracować nad zrzuceniem paru wałków tłuszczu. Po drugie, z tego co się dowiedziałem, to pieprz cayenne nie tylko reguluje trawienie, ale też poprawia poziom cukru w organizmie oraz ciśnienie krwi. No i w końcu, cała ta receptura ma właściwości pobudzające, do czego przyczynia się też sok z cytryny. Polecam!

2. WODA I GUMA

Drugi zamiennik, to w zasadzie dwa elementy jednocześnie. Woda, bo ochładza, nawadnia (jakbyście nie wiedzieli, że woda nawadnia, to mówię ;P), reguluje ciśnienie, krążenie, etc. O korzyściach z picia wody pewnie słyszał każdy, ale nie wszyscy w praktyce wiedzą, że popijanie wody, np. podczas pracy umysłowej, zwiększa również koncentrację. Podobnie zresztą, jak żucie gumy. Niespodzianka polega na tym, że rytmiczne żucie gumy reguluje pracę serca (a to kwestia właśnie tego rytmu), a także powoduje wydzielanie większej ilości śliny, a w konsekwencji produkcję insuliny, która wpływa na pamięć.

3. POWER NAP

Czyli drzemka energetyczna. Najlepiej 10minutowa, ale każdy musi znaleźć tutaj swój model drzemania. Jak zrobić power napa? Cóż, po prostu trzeba się położyć. Najlepiej wygodnie, prosto na plecach. I leżeć. Nie ruszajcie się. Odpoczywajcie. Nastawcie sobie minutnik na dziesięć minut i… tyle!. Po chwili, powinny się Wam przed oczami pojawić różne marzenia senne, tzw. hipnagogi. Jesteśmy na dobrej drodze. Może Was też zacząć swędzieć ciało, to też dobrze. Mózg sprawdza, czy już śpicie, czy jeszcze nie. Generalnie, odradzam się drapać, bo trochę zaburza to cały proces. Jeśli wszystko zostało dobrze ustawione, to w tym momencie powinien zadzwonić budzik oznajmiając 10minut. Koniec!

Cała sztuczka polega na tym, by wybudzić się tuż przed zapadnięciem w sen. Czyli doprowadzić się do takiej fazy przejściowej, pomiędzy snem, a jawą. Jeżeli obudzimy się w tym momencie, to nie tylko odejdzie nam zmęczenie, ale i zwiększy się koncentracja i poprawi nastrój. Jeśli jednak dołożymy do tego wypitą tuż przed drzemką kawę (wiem, że miało nie być o kawie, ale cóż), to zwiększymy tylko efekt power napa. No i voila! Mamy znany sposób zawodowych kierowców długodystansowych na utrzymanie uwagi :)

4. PRZERWA ZE ZMIANĄ

Ostatni punkt jest niemal oczywisty, ale często pomijany. W skrócie chodzi o to, że jeśli w pracy siedzimy cały dzień przed kompem i czujemy, że dopada nas zmęczenie, to jako przerwę powinniśmy sobie zrobić krótki spacer,ruszyć się jakoś, porozciągać strechingowo, czy zrobić kilka pompek – wszystko jedno. Chodzi o taką przerwę, która będzie zmianą w stosunku do tego co robimy. Pracujesz umysłowo – to się poruszaj! I odwrotnie, jeśli pracujemy fizycznie, lepiej odpocząć przez zluzowanie mięśni i przeczytanie artykułu, rozwiązanie krzyżówki, czy obejrzenie jakichś Trudnych Spraw, czy coś. Chociaż może to ostatnie to niekoniecznie. Może zamiast tego, lepiej poczytać jakiegoś ciekawego bloga. O!

I to tyle. Mam nadzieję, że przynajmniej jeden z powyższych sposobów okaże się skuteczny. Wkrótce czeka nas tutaj dużo różnorodnych działań, więc zachęcam do obserwowania i regularnego zaglądania.

Dzięki!

http://grzegorzolifirowicz.pl/4-zamienniki-kawy-ktore-daja-energie/

Rosja, alkohol i statystyki

PRACowniA

Skoro jesteśmy przy Rosji i jej wypaczonym obrazie… Ilu z Was jest święcie przekonanych, że Rosjanie pili – i to dużo – “od zawsze”? Prawdopodobnie przynajmniej niektórym przyjdzie się zmierzyć z kolejnym mitem. Poniższy film dokumentalny przedstawia historię konsumpcji alkoholu w Rosji /ZSRR.

Z filmu dowiadujemy się, że napojami wyskokowymi próbowano zainteresować Rosjan od mniej więcej XIV wieku – bez większego powodzenia. Do początku XVIII wieku wódkę sprzedawano tam tylko w karczmach – bardzo podówczas nielicznych – i tylko w niektóre dni. Pijaństwo było powszechnie uważane za hańbę. Aczkolwiek car Piotr I przywiózł z Europy modę na picie i pijaństwo stało się częścią polityki państwowej, przez długi czas (do lat 50. XX w.) Rosja plasowała się na dole statystyk rocznego spożycia alkoholu na jednego mieszkańca. Oczywiście były wzloty i upadki, były też okresy prohibicji, np. w okresie I wojny światowej (obowiązywała do 1925 roku). Poważnie za rozpicie narodu zabrał się…

View original post 355 słów więcej