Archiwa tagu: uzależnienie

Alkohol – morderca Życia Zagłada narodów (Słowian) – cz. I

Nysa, 07.03.2015 r.

Przedmowa:

11039154_1540577009537564_3405529528414591836_nJeśli jesteś wielbicielem picia napojów alkoholowych i ten stan rzeczy ci się podoba, to lepiej nie czytaj tego. Gdyż tam możesz dowiedzieć się wiele prawdziwych i bardzo negatywnych informacji o tej truciźnie. A jeśli masz wątpliwości co do wlewania w siebie alkoholu, to moja praca będzie dla ciebie inspirująca. Jeżeli wyszedłeś już z tego nałogu lub prowadzić wojnę przeciwko niemu, to moje informacje zawarte w tej książce pomogą ci.

Wroga żeby pokonać należy go wpierw dobrze poznać. Główną siłą alkoholu (diabła) jest to, że jest bardzo podstępny i stopniowo obniża świadomość swojej ofiary.
Jeśli w czasie czytania tej książki, pojawią się u ciebie myśli typu:
– „A ten Sanjaya to przesadza”
– „ Alkohol wcale nie jest zły”
– „ A co on się wpieprza w moje życie, nie chce, to niech nie pije, ale po co obrzydza innym”
– „Chcę pić i będę pić, bo lubię, to moja sprawa”

Jeszcze inne podobne. Jeśli coś podobnego pojawi się w naszej świadomości, to jest to dowód na poważne opętanie demonem alkoholowym, po prostu diabłem – świadomą istotą, która nas opętała i która nie chce nas opuścić. Dlatego produkuje takie myśli. Takie zdania, która tam przedstawiłem nie mogą pochodzić od duszy, tylko od Złego. Bo to on ma interes żebyśmy się staczali i zatracili.

Warto by się zastanawiać komu tak bardzo zależy, żeby rozpijać nasz naród. Jeśli jest jakaś zbrodnia, to inteligentny detektyw robi listę osób, które na tej zbrodni mogły by zyskać. Zadaje się wtedy pytanie – Kto zyskuje na rozpijaniu narodu? Instytucji jest wiele. Właściciele zakładów alkoholowych, sklepy monopolowe, apteki, lekarze, policja (bo wali wysokie mandaty), nasza władza … i tak po nitce do kłębka można dojść. Ktoś na samym końcu pociąga za te niewidzialne sznureczki. Tak, że ten obecny stan rozpitego narodu nie jest przypadkowy. Jest to zbrodnia dokonywana z pełną premedytacją przez Siły Ciemności i ich sługi na narodach Słowiańskich.

Wstęp:

10993431_1540576829537582_2633541214895008180_nALKOHOL – „al-ghoul” (zły duch) z języka arabskiego. A zły duch to: bies, diabeł, demon itp. A dla kogo on pracuje? Kogo reprezentuje ten zły duch ? Wiadomo, to oczywiste, reprezentuje Ciemną Stronę Mocy, czyli śmierć, piekło, zatracenie.

Są różne rodzaje alkoholi np. piwo, wino, wódka, ale najważniejszą częścią składową jest zawsze spirytus.

„Spiritus Sanctus: – Duch Święty. Po łacinie „spiritus” znaczy Duch. Zobaczcie jaka ściema, jaka kpina, przewrotność i podstępność Ciemnej Strony Mocy. Taką truciznę jak alkohol, nazywają Duchem. Bo po arabsku jest dobrze nazwane. W krajach arabskich nie ma problemu z alkoholizmem, czy narkomanią. Oni wiedzą, czym to jest i władze państwa chronią swoich obywatelami przed tymi truciznami, jak również przed rozpustą seksualną. Bo to są czynniki, które rozwaląją naród, sprowadzają nieszczęścia. Tworzą z Życia piekło.

Ciemna Strona Mocy (skrót CSM), dobrze wie jak rozwalać i zniewalać narody, dlatego mamy tutaj obecnie tak wiele szkodliwych substancji, deprawacji i upadek dobrych obyczajów. Te trutki obniżają siłę Ducha, w ciele i w narodzie. Naród staje się słaby. A z takiej szarej, ciemnej masy, bardzo łatwo zrobić sobie z nich niewolników, co zresztą widzimy. Tu na terenach Polski, ten proces zniewalania, niszczenia Słowian zaczął się gdzieś około 1000 lat temu, a dokładnie 966 roku.

ALKOHOL – silny narkotyk

11034248_1540576939537571_6878594820552388354_nMało kto zdaje sobie sprawę z tego, że alkohol jest narkotykiem. A jest. A dlaczego ? Ponieważ działa podobnie do innych narkotyków. Po pierwsze: zmienia świadomość, odbiór świata, uzależnia, zniewala, skutecznie potrafi zniszczyć organizm, zabija płodność, niszczy kreatywność, podnosi nastrój emocjonalny, a potem bardzo mocno go obniża w dół, odbiera siły witalne, niszczy dobre obyczaje, zabija wstyd, czyli przyzwoitość. Wywołuje jeszcze bardzo wiele chorób, niszczy dobre cechy charakteru, obniża inteligencje, powoduje choroby psychiczne (choroby duszy), itd. można by jeszcze długo.

W naszym post-słowiańskim społeczeństwie, alkohol cieszy się wielkim uznaniem. Piją właściwie wszyscy, z drobnymi wyjątkami. Same słowo „piją” jak ktoś mówi, to już nam się kojarzy z alkoholem, a przecież jest tyle różnych napojów.
Nawet policjanci z drogówki na kontroli, pytają się „czy pan coś pił”, w domyśle alkohol. Jaki z tego wniosek ? A taki, że to jest najważniejszy płyn do picia.

Kolejny wniosek jest taki, że żyjemy w społeczeństwie alkoholików. Naród jest pijany i cały czas rozpijany. Pić już zaczynają dzieci i pije się do starości. A co władza na to ? Czemu nie reaguje ? Widocznie ten stan rzeczy jest dla nich korzystny. Pijanym, słabym narodem, bardzo łatwo jest manipulować, rządzić i wysysać z niego resztki sił życiowych.

A te programy antyalkoholowe, to taka ściemka. A poza tym państwo, władza (nie naród), mała grupa, która rządzi, na sprzedaży alkoholu bardzo dużo zarabia. Czyli mają co najmniej podwójną korzyść, osłabiają siłę witalną narodu – łatwo się wtedy manipuluje. A po drugie mają dużo świeżej gotówki.

Zarys historyczny alkoholizmu w Polsce.

Ta tragedia rozpoczęła się około 1000 lat temu. Zaborca z Rzymu świadomie rozpijał Słowian i robi to do teraz. Pod koniec średniowiecza wprowadzono wódkę, coś bardziej skutecznego niż wino.

Słowianie pili piwo własnej produkcji, niskoalkoholowe i wino. Modne były wyciągi winne z ziół, to były lekarstwa. Małe ilości wina działają leczniczo i to współczesna nauka i medycyna potwierdza.

Co to znaczy małe ? Dla kogoś litr to może być mało. Dla dorosłego około 100 ml dobrego wina nie zaszkodzi a może pomóc. Dobrze jest pić takie wino pół na pół z wodą. Słowianie wiedzieli, że wyciągi z ziół na bazie wina są lecznicze. Dobry jest wyciąg np. z piołunu, dzikiej róży, chmielu. Przed posiłkiem, aby uaktywnić procesy trawienia.

Ci ludzie, którzy są witarianami, dla nich nawet takie małe ilości są niepotrzebne, a nawet szkodliwe. Zdrowy organizm sam pokazuje czego potrzebuje. Pamiętam jak kiedyś przez kilka lat byłem witarianem, wino było wstrętne, śmierdziało. To czy coś nam smakuje, czy nie, zależy najbardziej od naszej wątroby. Rozregulowana, niezdrowa wątroba, wyświetla rozregulowane niezdrowe smaki.
Z historii wiemy, że kolejni zaborcy (Niemcy, Austria, Rosja) rozpijali naród i upadlali. Wiemy również, że biali, żeby zniszczyć Indian truli ich wódką, to była woda ognista. Bardzo często poili Indian alkoholem metylowym, bardzo silną trucizną. Siła Ciemności i jej słudzy są bardzo podstępni.

Dostęp do alkoholu jest bardzo łatwy, w supermarketach są tysiące hektolitrów przygotowanych do rozpijania społeczeństwa. Jest wiele sklepów dobowych, że o każdej porze dnia i nocy można sobie kupić diabła w płynie.

Spustoszenie w świadomości Słowian jest ogromne. Zatracili swoją tożsamość. Dali sobie wmówić, że alkohol to coś dobrego. Wierzą w to, dlatego się rozpijają. A dzieci patrzą co robią dorośli i w krótkim czasie robią to samo.

Jeśli rodzic mówi dziecku, że alkohol jest zły, a pije, to w umyśle dziecka pojawia się obraz pijaka. A to, że coś tam mówił nie ma znaczenia. Najważniejszy jest obraz, to taki program. I potem takie dziecko, ten program realizuje. Najbardziej działa nauka jeśli uczy własnym przykładem.

Dosyć często dzieci płodzone są przez pijanych rodziców. Z takiego poczęcia rodzi się młody degenerat, on już ma programy na to żeby być alkoholikiem. Bardzo trudno jest taki program wymazać, ale są możliwości. Obecnie nie ma kultury poczęcia. Pradawni Słowianie wiedzieli jak płodzić zdrowe, mądre dzieci. Wiedzieli, co to jest kultura poczęcia.

WSPÓŁCZESNY ALKOHOL

11043221_1540577032870895_2986580650666578313_nPiwo, wino to już nie jest to, co było 100, czy 200 lat temu. Piwo pochodzące z naturalnego procesu fermentacji potrzebuje trzy tygodnie. A to co można kupić w sklepach, takie piwo to jest chemia, którą się robi w kilka godzin. Drugą bardzo szkodliwą rzeczą jest to, że piwo często jest przechowywane w puszkach aluminiowych.

Aluminium jest toksycznym metalem i kontakt z jakąkolwiek żywnością, a zwłaszcza płynu powoduje to, że atomy tego metalu przenikają do niego. W armii amerykańskiej zabroniono gotowania w garnkach aluminiowych i używania aluminiowych sztućców. A u nas w Polsce dalej używa się aluminiowych garnków. W Rzymie używali ołowianych rur do transportu wody i truli swoich obywateli bardzo toksycznym, ciężkim metalem. Artykuł „Aluminium w żywności, choroby”: https://zdrowiemodauroda.wordpress.com/2012/09/02/aluminium/
A u nas jeszcze nie tak dawno, dzieci dostawały do zabawy ołowiane żołnierzyki. Teraz prawie wszystko jest plastikiem, to też trucizna.

Alkohol, to bardzo groźna broń i zaborcy o tym doskonale wiedzą. Kto tak niszczy Słowian ? Na pewno nie Słowianie. Rodak, rodaka by tak nie niszczył i nie stworzyłby takiego piekła. Słowian skłóca się ze Słowianami, znana zasada „dziel i rządz”. To obcy (słudzy Ciemności) niszczą Słowian. Pozornie z wyglądu podobni są do nas, ale faktycznie są kimś innym.

Zobaczcie, jak narody słowiańskie zostały zdeprawowane. DE – PRAWA – CJA – to znaczy odejście od Praw Boskich. Ciekawa rzecz. Wyraz łaciński a ma rdzeń słowiański. „De” oznacza energia w dół. Tak jak destrukcja. Wyraz „prawa” to jest nasz słowiański wyraz. Jest to kolejny argument za tym, że kultura słowiańska jest pierwotna względem innych.

Zaborcy w swoich szkołach uczyli nas (ściemniali), że Polski język powstał na bazie łaciny i ta wersja obowiązuje do dnia dzisiejszego. Tylko, że Polski język ma 32 litery, rosyjski 33, angielski 26, a łaciński zaledwie 21. Pierwotny alfabet słowiański miał 49 liter. To czego doświadczamy w ostatnich stuleciach to jest kastrowanie alfabetu słowiańskiego, mowy, trucie.

10999889_1540577082870890_5066456619725006930_nDla zainteresowanych historią Słowian i ich alfabetem, polecam wg mnie największego fachowca w tej dziedzinie, a jest to Tadeusz Mroziński. Głagolica podstawa słowiańskiej kultury: https://www.youtube.com/watch?v=9DN29VRDw2Y
Zobaczcie, co zaborcy porobili tutaj. Uczą nas mitów greckich, hebrajskich, rzymskich, a o naszych mitach, wierzeniach NIC! Jakieś kilka zdań: łowiectwo, zbieractwo. Trzeba było tych dzikusów podbijać, dopiero od roku 966 na tym terenie zaczęła się jakaś historia i cywilizacja. Tak nas uczą ale ściema. Bo to Ciemna Strona.

Żeby zniszczyć jakiś naród trzeba mu zniszczyć kulturę, obrzędy, zabrać im dumę narodową. Czy myślicie, że wojna się skończyła ? Ona cały czas trwa, tylko zaborcy zmieniają metody. 1000 lat temu używali wojsk żeby tu najechać, podbić a teraz robią to alkoholem, nieharmonijną muzyką, brudną kulturą, toksyczną edukacją, zakłamaną historią, demoralizującą modą, chorym skomplikowanym prawem, itd.
Wcisnęli Słowianom swoją tradycję swoich bogów (diabłów). I jeszcze nam wmówili, że to są bogowie naszych praojców. Przeciętny Kowalski już nie wie na jakim świecie żyje i komu służy. Stał się totalnym niewolnikiem. Słowianie byli ludźmi wolnymi, do nich należała ziemia. Mieli swoją kulturę, alfabet, pismo. Rodzina była najważniejszym elementem narodu, dlatego Ciemna Strona tak zajadle ją niszczy. Rodzina była świętością, tu powstawało nowe życie. Rozbity naród nie ma szans na stworzenie zdrowych rodzin i zaborcy dobrze o tym wiedzą, dlatego tak pompują (miliony litrów dziennie) tą truciznę (alkohol) w Polaków.

11029540_1540577056204226_390687723737619733_nAlkohol powoduje to, że usypia, niszczy wszystko to co w nas jest najszlachetniejsze, czyli elementy Jasnej Strony Mocy. Te osoby, które mają już niską świadomość, czyli taki niski stan jest dla nich naturalny, źle się czują, że mają w sobie dodatki z wyższej świadomości i chcą się tego pozbyć. Chcą przestać myśleć. Alkohol, bardzo skutecznie spełnia te ich oczekiwania. Usypia również głos sumienia. Można komuś zadać pytanie: Czy ciebie „gryzie” sumienie ? Jeśli odpowie, że nie, to już wiemy o co chodzi. On po prostu już sumienia nie ma i jest już zombie. Sumienie to są wątpliwości, co do naszego życia, istnienia, kim jesteśmy, co jest naszym przeznaczeniem. Człowiek zadaje sobie wiele pytań. Jest ciekawy Życia. Zombie, nie ma takich problemów.
Koniec cz. I
Cdn.
Sanjaya

Źródła:

http://tvsanjaya.pl/2015/alkohol-morderca-zycia-zaglada-narodow-slowian/

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1540576692870929.1073741897.1413700288891904&type=3

Reklamy

Dożywocie za uzależnienie od alkoholu i narkotyków

Rządowa nowelizacja kodeksu karnego przewiduje możliwość dożywotniego uwięzienia osoby uzależnionej, np. narkomana lub alkoholika. Za co? Za to, że jest uzależniony. Czyli za to, że jest chory. Artykuł ukazał się 11 marca na wyborcza.pl.

Tak, to prawda: uzależnieni często łamią prawo. Osoby znajdujące się w stanie czynnego uzależnienia – pijący alkoholik, ćpający narkoman – popełniają przestępstwa. Alkoholicy piją w miejscach, w których jest to zabronione, zanieczyszczają też otoczenie. Narkomani kradną. A przede wszystkim posiadają narkotyki, co według polskiego prawa już jest przestępstwem. Ten akurat przepis jest głupi i zbrodniczy: to tak, jakby karać za kaszel chorego na płuca. Co nie znaczy, że można usprawiedliwiać kradzieże, przemoc i inne szkody, jakie uzależniony wyrządza drugiemu człowiekowi. Trzeba powstrzymywać chorych przed krzywdzeniem innych. Także karać. Ale przy karaniu pamiętać, że do czynienia zła pcha uzależnionych niesamowite cierpienie. Cierpienie wywołane przez chorobę, która jest w dużej mierze niezawiniona.

Bo uzależnienie nie wynika tylko ze złej woli i złego charakteru chorego. To nie tylko problemy psychologiczne i duchowe, ale także wrodzone zaburzenie wydzielania neuroprzekaźników w mózgu. Według szeroko przyjętej medycznej definicji Morse’a i Flavina uzależnienie jest silnie uwarunkowane genetycznie.

Dlatego w cywilizowanych krajach przedkłada się leczenie nad karanie. W Polsce wymiar sprawiedliwości również może zamienić uzależnionemu karę na leczenie (albo ją zawiesić, jeśli chory zacznie się leczyć).

Z tej możliwości nasze sądy korzystają jednak względnie rzadko. Bo Polska chorych, słabych i odmieńców nie lubi.

Teraz jednak ma być jeszcze gorzej.Według nowelizacji raczej trzeba najpierw karać, potem dopiero leczyć.

I leczenie po karze może być przymusowe. Alkoholik czy narkoman, który popełnił przestępstwo, po odsiadce może zostać skazany na drugą odsiadkę w zamkniętym zakładzie „leczniczo-zapobiegawczym”.

Za co? Przecież nie za popełnione przestępstwo – za to już swoje odsiedział. Jedyna odpowiedź brzmi: pójdzie siedzieć za to, że jest chory.

A jest możliwe, że pójdzie siedzieć na zawsze. Bo sąd może nakazać BEZTERMINOWĄ IZOLACJĘ UZALEŻNIONEGO po wyroku. Uzasadniając to tak: uzależnienie jest nieuleczalne, a więc zawsze może znowu popchnąć chorego do przestępstwa (tymczasem uzależnienie rzeczywiście jest nieuleczalne, ale można je zaleczyć, utrzymując trwałą abstynencję).

Podsumowując: za chorobę – dożywocie.

Jestem alkoholikiem i ćpunem. Moje leczenie często było bardzo nieprzyjemne, ale było dobre. Nie jestem zwolennikiem cackania się z chorymi. Uważam, że można postawić chorego przed trudnym wyborem: więzienie albo leczenie. Czy też: bezdomność albo leczenie. Chory potrzebuje wstrząsu.

Ale potrzebuje też wewnętrznej dyscypliny. Podkreślam: wewnętrznej. Czym innym jest przebywanie w ośrodku, w którym jest mi ciężko, ale przezwyciężam się, bo wiem, że na zewnątrz czeka mnie coś gorszego (nędza, więzienie, picie i ćpanie). Czym innym jest przebywanie w więzieniu (gdzie zresztą nieraz ćpa się na potęgę) albo w zamkniętym, quasi więziennym ośrodku dla…

No właśnie, dla więźniów czy dla pacjentów?

Człowiek zamknięty dożywotnio w ośrodku przymusowego „leczenia” będzie jeszcze bardziej bezbronny niż zwykli chorzy czy wyrokowcy. Bo społeczeństwo jeszcze mniej będzie się przejmować się takimi osobami niż innymi pacjentami czy więźniami. Bo taki wiecznie chory więzień – napiętnowany przez sąd jako nienaprawialny, nieuleczalnie cierpiący i nieusuwalnie zły, na zawsze popaprany – będzie budzić co najmniej podwójną odrazę i strach. Sprawujący nad nim władzę lekarze i sanitariusze klawisze będą więc bezkarni albo prawie bezkarni. I bardzo możliwe, że niekompetentni. No bo przecież państwo, które skąpi pieniędzy biednym dzieciom, nie będzie ich wydawać na profesjonalną opiekę nad podludźmi.

To nie klinika, to średniowieczne leprozorium dla duchowych trędowatych. Nie ma tu mowy o żadnym leczeniu, tym bardziej że leczenie uzależnionego oznacza także naukę uczciwości. Skazanie kogoś na niezawinione dożywocie taką nauką nie jest, bo jest skrajnie niesprawiedliwe i nieuczciwe. Utwierdza tylko chorego w chorym przekonaniu, że świat jest zły i nie ma się po co leczyć.

Najgorsze jest to, że uzależnieni przestaną teraz przychodzić do klinik, ośrodków i na grupy terapeutyczne. No bo co będzie, jeśli pójdę się leczyć, a nie dam rady, wrócę do nałogu, ukradnę coś i stanę przed sądem? Gdzieś w papierach będzie, że się leczyłem, że jestem uzależniony. I zamiast zwykłego roku więzienia dostanę rok więzienia, a potem dożywocie w Ośrodku Doktora Elektrowstrząsa i Sanitariusza Kopniaka. No to nie pójdę się leczyć. Pójdę ćpać i zdechnę.

Dlatego ta nowelizacja to nie tylko dożywocie dla chorych. To w zasadzie wyrok śmierci.

Tomasz Piątek / wyborcza.pl

http://bezkarnoscpolicji.info/wydarzenia/politykaprawo-wydarzenia/dozywocie-dla-uzaleznionych-nowelizacja-kodeksu-karnego/