Archiwum kategorii: Psychologia i Energia

Era Wilka – era duchowości i równowagi

Nadeszła Epoka Wilka… Lisica, panosząca się przez wieki ludzkiej egzystencji – odeszła, zabierając ze sobą czas obłudy, kłamstwa i wszelakich  oszustw. Wilk, strażnik rodziny, stada, prawości i odwagi wkroczył na miejsce rozgrywek świata. Ciekawe czasy nas czekają – tak wieszczą słowiańsko-aryjskie WEDY.

Zastanawiam się nad danymi nam narzędziami do mądrego i szczęśliwego życia na Ziemi, których użycie, dzięki obdarzeniu wysoką inteligencją nie powinno sprawiać ludziom większych problemów. A jednak, rozum i wolna wola nie są tak łatwe w opanowaniu zdrowomyślenia jakby się wydawało.

Wolną wolę uznaje się za najważniejsze narzędzie człowieka i będzie ono zwalczane przez wiele instytucji z zajadłością cechującą dominanta dbającego o własne interesy i korzyści. Nie ma nic trudniejszego bowiem do opanowania niż ludzie myślący, uznający siebie za część Absolutu, dzieci Natury, ciągle poszerzający własne spektrum świadomości i uznających miłość za jedyny autorytet  i najwyższy cel istnienia.

Ale to nie kontrola instytucjonalna nad ludzką wolną wolą mnie interesuje jako kontr narzędzie używane przez decydentów odchodzącej Epoki Lisicy. O tym wielu pisze i pisać będzie, bo temat jest „na topie” ostatnimi czasy. Przeraża mnie zupełnie coś innego w ludziach… Bezmyślne powtarzanie wpajanych idiotyzmów i przekonań, trzymanie się pazurami religijnych dogmatów i uznawanie ich za swoje, pomimo iż wielu myślicieli udowodniło, jakich metod, przeinaczeń nauk, choćby tych Chrystusowych, dopuściły się instytucje, których celem nie było duszpasterstwo w imię miłości, lecz chęć podporządkowania sobie mas w celu łatwiejszego zapanowania nad nimi, rządzenia i wykorzystania do różnych celów, w tym wojen, podbojów, gromadzenia dóbr materialnych i poszerzania sfery wpływów. Przeraża mnie to, iż wielu ludzi nie dostrzega manipulacji, jakiej zostali poddani przez polityków, finansjerę, technicyzację życia, zachodnie normy postępowania i działania obce naszej słowiańskiej mentalności, powolną dezintegrację szkolnictwa promującego niemyślenie i tępiącego asertywność,  i tego, iż wpadli w pułapkę, pozbawiającą ich używania wolnej woli i dokonywania świadomych wyborów, bezkrytycznie poddając się medialnemu cyrkowi, świadomie zastosowanej dezinformacji i praniu mózgów połączonych sił polityczno-religijnych.

W sieci znalazłam pewne wypowiedzi i fragmenty większych całości opisujące zmiany jakie już mają miejsce w poszerzającej się ludzkiej świadomości:

„Skończył się czas przyzwolenia dla obłudników kłamców, egoistów, ignorantów oraz wszystkich tych którzy niszczyli i niszczą całe piękno tej ziemi. Każdy otrzyma to na co sobie zapracował”.

„Tak jak epoka Lisa był to czas kłamstwa, chytrości, zastraszenia oraz nauki zdrowomyślenia –  uodpornienia się na kłamstwo i oszustwo, tak epoka Wilka charakteryzuje się na swój dla siebie sposób czymś wyjątkowym. Swoimi prawymi regułami… Epoka wilka to epoka duchowego rozkwitu, zdrowia, radości i piękna, a także silnej i wolnej woli, która umożliwia rozwinięcie talentów wewnętrznych pozwalając przejawić siebie z jak najlepszej strony, a zatem dostrzegania bardziej subtelnych energii, które pomogą w rozwoju duchowym”.

Zabiegi Lisicy kończą się jak w tej staro-rosyjskiej bajce:

Totemiczny Wilk wg indiańskich przekazów (a te są najbliższe Słowianom przecież)  zawartych w książce „Animal-Speak” T. Adrewsa, to symbol lojalności, wysokiej inteligencji, prawości i dzikości (nieokiełznania) ducha Natury. Wilk jest strażnikiem społeczności, żyje wg ustalonych reguł, których każdy członek stada przestrzega, dla dobra wszystkich. Nigdy niepotrzebnie nie walczą, a często schodzą „okazji” z drogi, unikając konfliktu. Pomimo, iż wilki charakteryzują się siłą fizyczną i mocą, nieporozumienia w wilczym stadzie rzadko kończą się krwawo. Często spojrzenie, warknięcie czy przyjęcie określonej postawy ciała wystarcza, by subtelnie przypomnieć reguły – demonstracja mocy następuje tylko wówczas, gdy wszystko inne zawiedzie. I to jest właśnie „medycyna” wilka – tego człowiek, jak zwykle czerpiąc wzorce z Natury, powinien się od wilka uczyć. Dla nieuważnego obserwatora, wilcze stado zdaje się być tworem autokratycznym, pod rządami wilka Alfa. To zbyt uproszczona wizja – Indianie zauważają, że również zachowania „demokratyczne” mają w stadzie miejsce i to jest ta elastyczność zachowań dająca sukces wilczemu rządowi. Stado działa wg rankingu i podziału zadań, rytualnie wprowadzając porządek i harmonię w życiu. Wilk uczy zrozumienia, że prawdziwa wolność wymaga dyscypliny.

Wilki Alfa – tak samiec jak i samica łączą się w parę na całe życie. Młode wilczki z każdej pary wychowuje jednak całe stado,  a gdy ich matka zginie, zanim zdoła je wychować, inna wilczyca adoptuje młode. Dorosłe wilki są  tolerancyjne i przyjacielskie dla szczeniaków, niektóre wilki nawet służą jako nianie, gdy zajdzie taka potrzeba. Wilcza „medycyna” uczy więc szacunku dla rodziny i dzieci. Wilk nigdy nie tknie padliny, a gdy poluje, wybiera osobniki słabe, stare lub chore, gdy ma wybór i nie grozi mu wyniszczający głód. Praktycznie nie pozostawia resztek z posiłku, co powinno przypominać ludziom, że nie należy  niczego bezmyślnie marnować. Gdy wilk poluje, używa przede wszystkim doskonałego węchu i niebywale wyczulonego słuchu – to zaś powinno  przypominać nam o konieczności słuchania wewnętrznego głosu intuicji i wsłuchania we własne myśli. Jego inteligencja pozwala mu unikać problemów – bardzo często schodzi z drogi, na której wietrzy podstęp lub niebezpieczeństwo. Czyż nie jest to godne naśladowania? Nie pakować się w bezpośrednie zagrożenia, nie używać mocy do niszczenia, nie zapraszać destrukcyjnych ludzi i sytuacji do naszego życia?

Gdy wilk wkracza w nasze życie, pokazując się w snach, wizjach lub rzeczywistości, to znak, iż nadszedł czas wprowadzania zmian, czas by tchnąć nowe życie w rytualność starego, podjąć nowe wyzwanie, nową podróż, wziąć sprawy w swoje ręce. Wilk przypomina, że my zarządzamy swoim życiem – kreujemy je i ukierunkowujemy. Róbmy to z harmonią i wewnętrzną dyscypliną przekonań, a poznamy prawdziwego ducha wolności.

Epoka Wilka zwiastuje Nowy Świat. Niech wilcza moc, odkryta w nas, wprowadzi więc zmiany, których potrzebujemy – a przede wszystkim prawość, wspólne działania na rzecz społeczności Ziemi i pokojowego współistnienia z Matką Naturą.

Wódz indiański, Dan George powiedział: „Jeśli rozmawiasz ze zwierzętami, wiele ci powiedzą i poznacie się. Jeśli nie porozmawiasz, nigdy ich nie poznasz. A to, co nieznane, powoduje strach. Czego się boisz – niszczysz„.

  

/ autor:Skalny Kwiat,  źródło: eioba.pl /

Źródło: https://hipokrates2012.wordpress.com/2014/04/21/epoka-wilka/

DECHRYSTIANIZACJA DUCHOWA – DEKATOLIZACJA

Zniesienie pieczęci wg mnie – tak w skrócie- uważam, że u niektórych skutek obrzędu rytualnego sakramentów Kościoła Katolickiego (chrzest, komunia św., bierzmowanie itd.), zwłaszcza gdy został dobrze odprawiony, „wgryzł” się bardzo głęboko w umysł, w podświadomość.

Ale zdarzają się też tacy szczęściarze u których ksiądz-kapłan, albo przeprowadził to nieprawidłowo, albo miał zbyt wiele jak to nazywam „za skórką”, i za małą wiarę, że rytuał przez niego odprawiony pozostał mało skuteczny, bez silnego wpływu.

Ważne jest też to, abyśmy postanawiając zrzucić z siebie nałożone pieczęcie byli świadomi, że można poczuć się jakbyśmy byli puści, jakbyśmy coś stracili, a to dopiero sam początek drogi.. (to moim zdaniem alarmujący moment – pozytywny – który świadczy, że pieczęcie zostały złamane czy zdjęte) … i dlatego ważne jest aby być przygotowanym na to czym zastąpić tą pustkę, inaczej jest ryzyko uczucia zdrady, strachu, bojaźni, wykluczenia, niezrozumienia, która może spowodować „nawrócenie” do tego co było, schematy myślenia i zachowań (zmanipulowanego katolickiego niewolnika) powrócą.

Uważam, że tej pustki nie poczuje nikt, kto nie został ochrzczony ani poddawany innym „rytuałom” religii chrześcijańskiej już w dzieciństwie, łącznie z regularnym „ładowaniem” do głowy indoktrynacji innych „prawd” zniewolonych umysłów, zwłaszcza jeśli jesteśmy od nich zbyt uzależnieni a oni sami przekonani o swej nieomylności w „jedynej wierze w Chrystusa”. Mam tu na myśli np. babcie, dziadków, rodziców itd…

W skrócie ujmując na czym polega dechrystianizacja – na długiej, etapowej, krok po kroku pracy nad samym sobą, na nauce, na otwieraniu umysłu, zdobywaniu nowej wiedzy, również intuicyjnej, nie tylko tej „popartej naukowo i historycznie”, na konsekwentnym usuwaniu z siebie przekonań i dogmatów, im głębiej są zakorzenione i im mniej zdajemy sobie z nich sprawę – tym oporniej pójdzie.. ale od tego trzeba zacząć. Od postanowienia i wytrwania w nim. Rany po wyrywaniu z siebie czegoś co nas blokuje ale jednocześnie żyje z nami już tak długo, na czym „opierał się nasz świat” nie tak szybko będą się goić.

Ten cały proces, którego etapy posuwania się naprzód mogą trwać nawet kilka lat.. jest bezwzględnie potrzebny by później poprzeć i umocnić to uroczystym rytuałem, do którego będziemy STARANNIE PRZYGOTOWANI a sam rytuał SKRUPULATNIE ZAPLANOWANY. Dla jednego wystarczy jeśli to będzie stanowcze wykrzyczenie w Wiatr tego, że jesteśmy już wolni i w co wierzymy, oczyszczenie się, zmycie nadanych znaków, nakazanie by to co zostało narzucone wróciło tam skąd przyszło, (warto zaczerpnąć informacji o technikach wizualizacji) i nakreślenie sobie innych znaków itp. samotnie lub tylko z najbliższymi, z przyjacielem, który już jest na wolnej ścieżce…/na pewno nie z nikim kto może chcieć nas odwodzić;) / np. na samotnym wzgórzu, polanie, w towarzystwie Ognia i/lub Wody, wszystkich żywiołów natury… można np. przygotować sobie coś, co od tego dnia (specjalnie na ta okazję przygotowane) swego rodzaju talizman czy inny drobiazg, który będzie nam przypominać to wydarzenie i od tej chwili stale nam towarzyszył. Dla kogoś innego bardziej przekonujące będzie jeśli odbędzie się to w towarzystwie bardzo wielu świadków, bardziej publicznie… To wszystko zależy od indywidualnych potrzeb i odczuć. Następnym etapem może być, choć nie musi moim zdaniem, zwłaszcza gdy świadomie kierując swoim życiem, nie zapewniamy kontynuacji (np. poprzez ochrzczenie własnego potomka pod wpływem presji dziadków; lub wzięcie udziału w innych kościelnych obrzędach „dla spokoju w rodzinie”) dokonanie tzw. aktu apostazji, czyli prawne-papierkowe wypisanie się z kościoła, które dodatkowo może być dla niektórych ugruntowaniem w swoich przekonaniach.

Powtarzam, aby pieczęcie puściły ważny jest każdy z etapów – *etap konfrontacji rodziny i bliskich z naszą decyzją – nie bać się, nie ukrywać, *etap wyzwolenia się od pozornego spokoju, czyli udawanie przed innymi, najczęściej rodziną *etap umiejętności pozbycia się ze swojego otoczenia symboliki chrześcijańskiej np.krzyży itp. * etap nie wstydzenia się swojej wiary np. chowanie swojego ołtarzyka, /(pogańskiego;)/ figurki bogini przed wizytą rodziców *etap kiedy bez nienawiści, z pewnością siebie i swojej wiary można wejść do kościoła i nie czuć się zagrożonym *etap przejścia rytuału zmycia wodą (specjalnie przygotowaną np. leczniczą) z twarzy chrześcijańskiego oblicza wraz z wypowiedzeniem głośno słów o tym, że zwracamy to co dostaliśmy..przy chrzcie, komunii.. cokolwiek to jest, odwrócić i oddać każde słowy i każdy uczyniony znak który uczynił ksiądz .. Nikt Wam nie poda gotowego tekstu do odpalenia podczas rytuału ponieważ równie ważnym etapem jest po prostu ruszenie głową, czego chcemy się pozbyć i jak, tak by było na tyle przemyślane i silne by podziałało… i nie jest powiedziane.. że nie będzie trzeba tego odświeżać. 

Pozdrawiam Was, Meltrisa .. a tak w ogóle.. jeszcze.. to przede wszystkim uczcie się kochać również SIEBIE, na samym początku, nie „biczujcie” się, nie umartwiajcie.

Źródło: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=392337574279622&set=a.134627980050584.1073741826.100005101480453&type=1&fref=nf

TV Relax - Paweł Kuczyński

MASA ŚPI

„Masa śpi, bo przestała być narodem i zapomniała o swoich bohaterach. Nie łudźmy się pozorną bezczynnością: nowi przewodnicy, a w chwili próby nawet wojownicy, muszą wziąć na własne barki ciężar odpowiedzialności. Wyrastając z polskiej krwi i ziemi, nigdy nie poprzemy tzw. demokratycznej większości sprzeniewierzającej się dobru narodowemu. Władza winna zamiany narodu w stado, zaprzedana wrogom tradycji, nie jest warta nawet nienawiści, ale wyłącznie pogardy. (…) My nie uprawiamy demokratycznej polityki, ale jesteśmy przeznaczeni do misji odrodzenia Narodu. (…) Nasz Ruch jest Zakonem, w godzinie walki i poświęcenia nie możemy tłumaczyć się oklepanym frazesem: „Rezygnuję, bo mam rodzinę”. Wiedziałeś o tym od początku i nikt cię nie zmuszał do bycia nacjonalistą.” Śp. Robert Larkowski

TV Relax - Paweł Kuczyński

Ilu żydów? Douglas Reed

How Many Jews?

autor: Douglas Reed

[Uwaga wydawcy: problem z wyjaśnieniem „6 milionów żydów” rzekomo zagazowanych i sprażonych jak frytki (holocausted) w niemieckich obozach koncentracyjnych w czasie II wojny światowej, nadal jest gorąco dyskutowany w ramach alternatywnych mediów w 68 lat po zakończeniu wojny. W przypadku mediów żydowskich aka msm, ich ciągły nacisk na wielokrotnie powtarzanie własnego mitu liczby 6 mln, co spotkało się z historycznie dowiedzionym zanegowaniem tego mitu na gruncie naukowym, wzbudza coraz większy sceptycyzm ze strony poszukiwaczy prawdy wszędzie w świecie, a teraz dzięki internetowi i ujawnieniu kolejnych faktów i ukrytych informacji wokół tej kontrowersji, coraz więcej ludzi zaczyna zdawać sobie sprawę, że kłamstwo o 6 mln żydów jest tylko propagandą syjonistyczną przeznaczoną do podparcia ich nieudanej próby hipnotyzowania i prania mózgu świata, aby uwierzył w największe kłamstwo, jakie kiedykolwiek zostało powiedziane w ciągu całej zapisanej historii.

Czytaj dalej

Tajemnica hodowli lemingów. Jak zrozumieć i wyleczyć leminga

Od długiego już czasu tzw. użyteczni idioci, czyli słynne lemingi jawią się jako plaga, z którą nie radzą sobie zupełnie nie tylko „spin felczerzy” prawicy, ale nawet nieźle wykształceni i trzeźwo myślący ludzie sumienia.

Wiedza o programowaniu ludzkiego umysłu nie jest wiedzą tajemną, jednak wciąż przegrywa z potocznym postrzeganiem zjawiska. Brakuje również praktycznej umiejętności stosowania antidotum, które jest dostępne tylko w nielicznych placówkach (portalach).

Jak głosi potoczna wiedza, słynny leming jest gatunkiem utuczonym za pomocą medialnej papki. Jest to oczywiście prawda, lecz tym, co pomoże nam zrozumieć mechanizm zaprogramowania umysłu leminga oraz sposób jego odprogramowania – oczyszczenia umysłu, jest:

Teoria markera somatycznego

Programowanie neurolingwistyczne

Odruch Michnika-Palikota

Szczepionki, czyli antynarracja

„Słowa  mają  w  komunizmie  znaczenie  odwrotne  albo  nie  mają  żadnego”.  Józef Mackiewicz.

Język jest kluczem do zrozumienia manipulacji, jakiej jest poddawane codziennie społeczeństwo polskie. Dlaczego język? Jest on bowiem nie tylko narzędziem komunikacji, służy także do WARTOŚCIOWANIA, czyli do wyrażenia opinii o rzeczywistości.

Lewica chcąc wpłynąć na myślenie poprzez zmianę języka oraz zmianę jego „niepoprawnej”, spontanicznej wersji, dokonuje semantycznych manipulacji, redefiniuje pojęcia, wprowadza neologizmy, stosuje cenzurę „politycznej poprawności”. Głównym celem jest zakaz nazywania rzeczy po imieniu, w sposób adekwatny do danego zjawiska bądź osoby.

Przeciętny Polak, bezustannie poniżany i atakowany za polskość oraz za przejawy normalnego zachowania, ma kłopot, aby znaleźć punkt oparcia do obrony. Brak wiedzy, w tym podstawowej wiedzy historycznej i wykształconej umiejętności opisywania i nazywania po imieniu rzeczy i zjawisk oraz ich wartościowania czyni go bezbronnym.

Rozległe pustostany polskiej duszy i mentalności przewiane wiatrem historii zawłaszczyli animatorzy popkultury i zawodowi manipulatorzy, wstrzykujący na co dzień olbrzymią dawkę toksyn w krwioobieg zbiorowego umysłu.

Zgodnie z teorią markera somatycznego, tym co wpływa na myślenie i podejmowanie wyborów u przysłowiowego użytecznego idioty są emocje wygenerowane i podsycane codziennym zmanipulowanym przekazem.

Jak powstaje i jak „myśli” leming ?

Lemingi to bardzo sympatyczne zwierzątka, lecz niestety w przeciwieństwie do szczurów, nie uciekają z tonącego okrętu, a dodatkowo potrafią jeszcze mocno obciążyć burtę Titanica. Ich działanie często opiera się na tzw. odruchu Michnika-Palikota. Sam mechanizm jest łudząco podobny do odruchu Pawłowa. Polega na irracjonalnej reakcji na słowa klucze, pojawiające się medialnej narracji lub w potocznym, codziennym, zainfekowanym, bełkotliwym nurcie.

Marker somatyczny

Eksperymenty psychologiczne wykazały prymat afektu nad poznaniem. Według  hipotezymarkera somatycznego pojawiające się silne emocje i reakcje fizjologiczne stanowią pierwotny składnik rozumowania i są niezbędne przy podejmowaniu decyzji. Markery,dostarczając umysłowi podpowiedzi w postaci stanów emocjonalno-somatycznych, działają często poza sferą świadomą. Emocje pozytywne lub negatywne mają wpływ na przetwarzanie informacji i podejmowanie decyzji.

Programowanie neurolingwistyczne (NLP) – polega na planowym stosowaniu technik komunikacji oraz metod pracy z wyobrażeniami, nastawionych na tworzenie i modyfikowanie wzorców postrzegania i myślenia u ludzi.

Podstawową techniką NLP używaną w propagandzie jest tzw. kotwiczenie – stwarzanie odruchowych emocjonalnych powiązań przyczynowo-skutkowych z bodźcem. Bodźcem może być komentarz związany z obrazem i dźwiękiem.

Mechanizm działa na zasadzie stworzeniu asocjacji podprogowych pomiędzy obiektem a sztucznie zbudowanym negatywnym lub pozytywnym kontekstem /obiektem są osoby, zjawiska, problem, idea/. Bardzo prosta, lecz skuteczna manipulacja zgodna z propagandą wzorca. W praktyce 1000 razy powtórzone goebbelsowskie kłamstwo powoduje przerwanie naturalnych i powstanie w ich miejscu sztucznych – nieprawdziwych skojarzeń  pomiędzy pojęciem, słowem a desygnatem. I odwrotnie: dane słowo – może to być nazwisko polskiego polityka – wywołuje „odruch Michnika-Palikota” polegający na rezonansie – przypomnieniu emocjonalnego kontekstu i obfitym wydzielaniu się jadu nienawiści.

Zgodnie z tym „algorytmem” medialna narracja – język propagandy przenika do języka potocznego, stając się językiem wtórnych politycznych analfabetów – mentalnych meneli spod budki z wiadomą gazetą, którzy reagują agresją na bodziec /słowa klucze/.

Na początku wystarczy 1000 razy zainfekować nazwę partii, nazwisko polityka, ideę negatywnym kontekstem, by po jakimś czasie  tylko doklejać dowolne kłamstwo lub bzdurę.

Mechanizm działa także w odwrotnym przypadku – zamiast „medialnego błota” toksyna jest szczelnie oblepiona pozytywnym kontekstem. Utrwalenie następuje w formie stereotypów, zabobonów i mitów, które dodatkowo pełnią funkcję definiującą dozwolony obszar myślenia i działania.

Fałszyści, nazwijmy ich litościwie (od języka, którym się posługują) –”polscy”, korzystają bardzo chętnie z osiągnięć swoich poprzedników, począwszy od Goebbelsa, a skończywszy na… żydowskiej hasbarze.

Zasady tej ostatniej są następujące:

1. name calling – próba trwałego przypisania jakiejś osobie lub idei pozytywnego lub negatywnego symbolu czy atrybutu. Polega na wielokrotnym, codziennym powtarzaniu dokładnie tych samych słów (np. przymiotników) w odniesieniu do konkretnych celów – osób lub partii politycznych.

2. glittering generality („lśniący ogólnik”) – polega na trwałym łączeniu opisu działań rządu, polityków danej opcji z pojęciami cenionymi przez audytorium (np. „wolność”, „sukces”, „demokracja”, „rozwój”, „wzrost” itd.).

Ktoś, kto panuje na emocjami, kontroluje i modeluje codzienny odbiór rzeczywistości poprzezfałszystowską narrację, ten bez trudu może kształtować myśli i poglądy społeczeństwa jak plastelinę. Współcześni komuniści- marksiści kulturowi działają na płaszczyźnie semantyki, aksjologii, ontologii. Czynią to skuteczniej niż hitlerowcy i stalinowcy.

ANTIDOTUM, szczepionki semantyczne, antynarracja, czyli po prostu prawda

Oderwanie sensu i prawdziwego znaczenia od pojęć i przypisanie im znaczeń odwrotnych, jest metodą służącą do niszczenia kultury i człowieka stosowaną przez komunistów kulturowych w Europie i na Świecie.

Nie jesteśmy bezbronni.

Skuteczna obrona polega na nieużywaniu (powtarzaniu, powielaniu) zainfekowanych zwrotów propagandowych oraz stosowaniu własnych szczepionek. Kuracja się powiedzie, jeżeli będziemy robić to systematycznie. Systematycznie oznacza codziennie.

Nie należy w dyskursie publicznym używać wymyślonych lub zredefiniowanych pojęć – słów kluczy wywołujących u leminga opisane odruchy lub słów, których zaprogramowana asocjacja została skierowana na fałszywy desygnat lub fałszywy kontekst.

Doskonałym przykładem spontanicznej antynarracji w czasach pierwszej komuny (1944–1989) było dowcipne przekręcenie nazwy ówczesnej Rosji komunistycznej – zamiast zbitki „Związek Radziecki” Polacy mówili „Związek Zdradziecki”. Oddawało to w doskonały sposób sens i prawdę. Podobnie powinno być dzisiaj. Doskonałym przykładem antynarracyjnego sukcesu jest wprowadzony przez śp. Tomasza „Seawolfa” Mierzwińskiego zwrot „seryjny samobójca”.

Przykłady

Dozujmy werbalną dawkę lemingowi w formie szczepionki o obniżonej toksyczności. Jeżeli chcemy użyć danego pojęcia, to jedynie w prawidłowym kontekście lub z domieszką innych słów, które obniżą zjadliwość skażonego nośnika. Na przykład zamiast:

„Orientacja homoseksualna” – „dezorientacja homoseksualna

„Unia europejska” – „Unia posteuropejska

Obydwa dodane słowa odkrywają sens zjawiska. Myślę, że nie muszę tego tłumaczyć.

Przykładem analogicznego rozbicia lewackiego „memu” „Rydzyk” może być np. pytanie: „czy Rydzyk jest gorszy od muchomora”? Rzadko ktoś odpowiada twierdząco.

Powinniśmy robić to przy każdej okazji, gdy w rozmowie, w której uczestniczymy, używane są lewicowe pojęcia lub propagandowe słowa klucze. Pamiętajmy, propaganda lewicowa używa tych zbitek od wielu lat, każdego dnia tysiące razy. Dlatego apeluję także do dziennikarzy, aby nie używali lewicowego, zatrutego języka.

Można zrobić to także w formie żartu, przekierowującego uwagę na wymyślony, nawet surrealistyczny kontekst, rozbijający propagandowy patos.

Nie należy również używać słowa „gej”, który został zaszczepiony do języka w celu dodania pozytywnego atrybutu „wesołkowatości”. Zamiast obraźliwego słowa „pedał”, wystarczy homoseksualista lub pederasta, sodomita. 

Inne propozycje:

„Edukacja seksualna” – nigdy nie powinniśmy używać tej zbitki, zamiast niej możemy zgodnie z prawdą przywrócić do użytku stare słowo „molestacja” seksualna /nieletnich/.

„polityczna poprawność” – wbrew pozorom bardzo toksyczna zbitka z uwagi na znaczenie słowa „poprawność”, które sugeruje odwołanie się do czegoś poprawnego /kanonu norm/. Proponuję „polityczna głupkowatość” z uwagi na absurd i głupkowatość tego „kanonu”. Praktyczne zastosowanie wygląda  tak: „Zgodnie z kanonem politycznej głupkowatości  używanie słowa murzyn jest zabronione”. Zauważmy, jak to ustawia nam ewentualną dyskusję i niesie zgodny z prawdą przekaz.

Polacy są narodem na tyle dowcipnym, że na pewno wymyślą całą masę antynarracyjnych zwrotów, tak jak to robią na zasadzie graficznej i werbalnej kreacji „demotywatorów” oraz tzw. „internetowych memów”. „Antynarrację”, czyli mówiąc wprost, język ludzi normalnych i dowcipnych, należy stosować w sposób naturalny i spontaniczny, bez nadmiernej sztuczności.

Powinniśmy również wymóc na swoich politycznych idolach, aby pod żadnym pozorem, nie używali zwrotów zaczerpniętych z gadziego języka !!! Duża część polityków „prawicowych” jest niestety ignorantami, a dodatkowo przejawiającymi cechy pysznych i zadufanych w sobie bufonów. Nie zwalnia nas to z odpowiedzialności za publiczny dyskurs, który powinniśmy oczyścić z toksyn.

Jeżeli zgadzacie się z opisem zjawiska i proponowanego antidotum, to proszę, rozpowszechnijcie tę notkę. Niech będzie to początek naszej odpowiedzi na kłamstwo. Zakazali nam noszenia broni, używać słów nam nie zakażą. Zamiast biadolić nad licznymi ofiarami wojny informacyjnej, rozpocznijmy „antynarracyję” – zacznijmy mówić prawdę.

Źródło: http://www.ekspedyt.org/czarnalimuzyna/2014/10/30/30477_tajemnica-hodowli-lemingow-jak-zrozumiec-i-wyleczyc-leminga.html Autora: CzarnaLimuzyna

Energia ludzka osiada na przedmiotach, wpływa na inną energię, wirus zaraża zdrowych

Zapytałem się kiedyś tak:

 

Mnie zastanawia jedno… co się stało że nasi przodkowie zostali tak otumanieni że zatracili własną wiedzę na rzecz wiary?

Jeżeli ja wiem że białe jest białe, to nikt nie wmówi mi że białe jest czarne. A myślę że krystowiercy i ich krewniacy karzą nam wierzyć że białe jest czarne, a czarne jest białe.

 

i od użytkownika nydhos -http://nydhos.wordpress.com/ otrzymałem taką odpowiedź:

 

Są pewne teorie dotyczące konstrukcji ludzkiego DNA (MtDNA) i zawartych tam informacji. Osoby posiadające „starożytną” wiedzę na ten temat doskonale wiedzą jakich należy używać kodów, obrazów, dźwięków by uaktywnić pewne reakcje i zachowania. Klawisze takie pozwalają „władcom ludzkości” bez problemu kontrolować setki milionów (a raczej miliardy) ludzi zmieniając ich w bezmyślne, właściwie reagujące na odpowiednio mocne uderzenia strun bydło hodowlane. Ma to także związek z konstrukcją umysłu człowieka a właściwie wszystkich „połączonych” umysłów oddziaływających na siebie nawzajem, żeby było ciekawiej to można wliczyć w to także ludzi martwych którzy nie zostają wyłączani z tego połączenia 🙂 (ta wiedza także jest „władcom ludzkości” znana lepiej niż komukolwiek). Moglibyśmy tu
rozwinąć temat archetypów Junga: najwyższy bóg, zbawiciel, królestwo bogów, piekło, złe moce, dobre moce to wspólne dla wszystkich ludzi „bagna”, wystarczy uaktywnić świadomą wiedzę na takie różne tematy i ludzkie umysły wpadają w pułapkę, potem nawet już nie widzą innej rzeczywistości, podążają nią i chronią za wszelką cenę…Jednym z najbardziej niewinnych (pozornie) a także jednym z najpopularniejszych słów kluczy jest wyjątkowo nadużywane słowo „love”, czy też „miłość”, większość piosenek muzyki rozrywkowej opiera się na tej konstrukcji, często tworzone i wykonywane jest to przez ludzi którzy w ogóle nie są zdolni do żadnej miłości, no może czasem do samego siebie. Jednakże ta najnaturalniejsza i najsilniejsza emocja w istotach ludzkich jest zwykłą przysłowiową rybką, na którą bardzo łatwo zarzucić haczyk, mniejsza już z treściami i „normami” jakie wprogramowywuje się z dziecinną łatwością w człowieka (szczególnie bezbronne dzieci i młodzież), bo samo uaktywnianie tych sfer przez osoby które nie powinny tego robić (bo z jakiej racji?) i bardzo często zarzucanie na nich (chwilowo nawet) tych emocji, jest już szkodliwe dla indywidualności i siły umysłu człowieka a to przecież tylko jedna ze szpileczek wbijanych w mózg. Moglibyśmy także podciągnąć tu temat sportu i już kłaniają się odpowiednie kody: my i oni, zwycięzcy i przegrani, niesprawiedliwi sędziowie, korzyść sportowego sprytu (czyt.oszustwa), wzbudzanie agresji, smutku, wrogości, żerowanie na uwielbieniu dla idoli sportowych traktowanych jak „bożkowie”. Piękni i silni „półbogowie” mieszkający w swoich zamkach, otoczeni świtą adoratorów, utwierdzających ich stale w poczuciu „wyjątkowości” i „wspaniałości” a doskonale wiemy że są potrzebni „władcom świata” tylko do odwracania uwagi ludzi, do zajęcia ich rączek i główek zabaweczkami, są po prostu opłacani jak „ekskluzywne dziwki”, z usług których mogą korzystać miliony obsesyjnie „napalonych” osobistości tego świata, tak jak z usług aktorów którzy w imię wyższych celów (czy.sława, pieniądze, seks), gotowi są do zatrucia umysłów ludzi każdym rodzajem bredni i zgnilizny duchowej. Z kolei osoby które zwracają uwagę ludziom na pewne kwestie, przedstawiają je w inny niż „powinni” sposób są skutecznie eliminowani z życia publicznego, często ze śmiercią włącznie (jeśli spektrum ich działania jest szerokie). Za przykład niech posłuży typowy „satanista” John Lennon, tysiące osób właśnie od niego usłyszało pierwszy raz jakieś „szokujące” poglądy, uderzające w spokojny sen w bagienku i unoszące posłańców zwątpienia i analizowania nie tam gdzie powinny. Możemy się zastanawiać co tak najbardziej rozjuszyło „hodowców ludzi”, czy słynne „God is a concept”, czy może „I just believe in me
Yoko and me”, (wspomniałby w tym miejscu też pewnie o dzieciach jakby je mieli), może jednak po prostu „Imagine all the people, living life in peace.”. W tym miejscu można dać upust myślom i od piosenkarza i tytułu jednej z piosenek odbić się do wprost do koncepcji prestiżu pewnych zawodów. Praca fizyczna dzięki której ludzkość żywi się, buduje i pielęgnuje swe osady została sprowadzona do tematów wstydliwych, którą parać mogą się mogą z czystym sumieniem tylko totalnie „nieambitni” debile, alkoholicy i inne kaleki życiowe. Naturalnie system wynagrodzeń i pozycji społecznej jest totalnie nieadekwatny w stosunku do pożyteczności z wkładania swej energii w rozwój świata i międzyludzkich korzyści. Robotnik budujący most, który będzie służył następnym pokoleniom latami, przez rok pracy zarobi mniej niż adwokat przez tydzień, adwokat dzięki któremu do społeczeństwa wracają mordercze, psychopatyczne jednostki znowu gotowe wyrządzać krzywdy następnym rodzinom. Sprzedawca przez ręce którego przechodzą dziennie tysiące produktów tak potrzebnych dla życia ludzi, to osoba którą publicznie straszy się dzieci: zobacz jeśli nie będziesz się uczył to tak skończysz! Pracownicy fastfoodów i restauracji karmiąc dziennie setki osób są wyśmiewani już chyba nawet przez bezdomnych narkomanów, pracownicy stacji benzynowych są chyba jeszcze niżej. Tymczasem żołnierz który bez mrugnięcia okiem morduje na życzenie banksterów mężczyzn, kobiety i dzieci gwałcąc ich przy tym i torturując, jest uznawany za wzór męskości, bohaterstwa, honoru i odwagi. Jeśli przyjrzeć się temu procederowi bliżej to spostrzega się pewną bardzo korzystną dla „władców świata” regułę, mianowicie chodzi o frustrację, smutek, głupotę, stres, nietrzeźwy błądzący gdzieś w „strefach demonicznych” umysł. Energia ludzka osiada na przedmiotach, wpływa na inną energię, wirus zaraża zdrowych. Kostka brukowa kładziona przez półmózgów na kacu myślących tylko o tym by jak najszybciej wypić już jedno piwko (dla rozrywki marzących sobie i mówiących o tym jak to by „ostro” nie przelecieli jakiejś tam przechodzącej skąpo ubranej kobiety – jakby ci pół-impotenci w ogóle się do tego nadawali) jest już nasiąknięta tą właśnie energią. To oczywiście bardzo subtelne i ten wpływ jest praktycznie nieodczuwalny, szczególnie po tygodniach, latach od położenia kostki ale tak jest praktycznie stale ze wszystkim dookoła: ulice, chodniki, budynki, samochody, krzesła, stoły, ubrania wszystko to jest tworzone właśnie w takiej atmosferze: poniżenia, braku mądrości, słabości, nieszczęścia, bólu, złości, te produkty spożywcze wydawane w pośpiechu przez umęczone i niedocenione kobiety. Ba nawet drzewa, owoce i warzywa są sadzone i zbierane właśnie w takim smogu negatywnej energii. A przecież nie zawsze tak było, człowiek kochał to jak współpracuje z otaczającym go światem, kochał i dziękował za to jak jest w stanie go kształtować, udoskonalać i czerpać z jego zasobów, żyć w symbiozie z planetą, symbiozie miłości o której się wtedy nie mówiło, bo to było oczywiste i tym się żyło i oddychało…A może to tylko bajki powie ktoś, może nigdy tak nie było, nawet jeśli tak nie było to nie znaczy że tak nie może być.